Janusz Zemke
Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.
Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.

GALERIE FOTO

Obraz 4871

Uważam, że...

Czy z miliardów MON zyskały firmy regionu?

– Czy z wydanych przez MON 13 miliardów na modernizację polskiej armii skorzystały firmy zbrojeniowe w regionie kujawsko-pomorskim?
Minister Antoni Macierewicz informował przecież z dumą, że inwestował w polskie firmy zbrojeniowe i to uznaję za słuszny kierunek.

Tylko pamiętać trzeba, że np. w przypadku bydgoskiego Nitro-Chemu – podpisane kontrakty są zasługą poprzedniego zarządu spółki, a nie obecnego. Z Belmą na produkcję m.in. min umowy są rzeczywiście podpisane. Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2 z kolei dają sobie znakomicie radę, ale jest to firma, która powinna zacząć myśleć o przyszłości. Firma daje sobie radę w obecnych czasach, problem jednak polega na tym, że za moment samoloty Su-22 czy MiG - w których remontach bydgoskie WZL się specjalizują - „skończą się”. Po prostu będą za stare, żeby ich używać. Za dziesięć lat myśliwski MiG-29 przestanie być samolotem użytecznym z prostego, technicznego punktu widzenia. Dlatego uważam, że zakład powinien już dziś starać się o coś nowego, powinien dać krok naprzód.

Minister zapowiadał, że w bydgoskich WZL–ach będzie centrum skupiające w sobie wszystkie technologie produkcji dronów dla polskiej armii. Tylko że z zamówień na drony nikt nie wyżyje.
Nie znaczy to jednak, że nie dostrzegam pozytywów działania MON. rozwiązał problem szeregowych zawodowych, żołnierzy z olbrzymim doświadczeniem na misjach, którzy nie mieli możliwości zostać w armii. Ich przymusowe odchodzenie do cywila było dla mnie niezrozumiałe, a był to stan utrzymywany przez poprzedni rząd. Na pewno pozytywem są także podwyżki dla uposażeń dla armii oraz dla pracowników cywilnych. Pierwszy, najważniejszy negatyw to wymiana kadry w zarządach firm pracujących dla armii. To są, moim zdaniem, w wielu przypadkach, fatalne decyzje.

Wiele innych też wydaje się nieracjonalnych wobec priorytetów armii. Tworzymy Wojska Obrony Terytorialnej, o których szef MON mówi, że kosztowały tylko 5 procent budżetu w 2017 roku. Przypomnę jedynie, że to więcej niż na Marynarkę Wojenną i wojska specjalne. WOT ma pomagać w usuwaniu zagrożeń. Kiedy mianowicie użyto tych sił podczas letnich nawałnic? Nigdy ich nie widziałem. Ciągle tylko słyszymy, że trwają ćwiczenia z mniejszym lub większym skutkiem. Na miejscu szefa MON inwestowałbym w obronę przed cyberatakami. Teraz można sparaliżować kraj z odległości kilku tysięcy kilometrów. I to jest prawdziwe zagrożenie, a nie straszenie agresją ze strony Rosji, która nie ma najmniejszego interesu, by nas (i zarazem całe NATO) atakować.

Janusz Zemke

Warszawa,
2 stycznia 2018 r.

***

Czytaj całość »

GALERIA STAŻYSTÓW POSŁA J. ZEMKE

Obraz 2316

Polska Prezydencja w Radzie UE

1 stycznia 2012 r. po raz siódmy w historii prezydencję w Radzie Unii Europejskiej przejęła DANIA. Tym samym zakończyło się, sprawowane od 1 lipca 2011 roku polskie przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej.

Czytaj całość »

Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.

W UNII EUROPEJSKIEJ

* W UE na jednego emeryta pracuje teraz czterech Europejczyków. W 2020 r. będzie ich pięciu, a w 2060 r. tylko dwoje.

* Średni wiek przejścia na emeryturę w 2010 r. to 61,4 lata.

* Przewidywana dziś długość życia mężczyzn to 76 lat, kobiet - 82. W 2060 r. będzie to już 84 lata dla mężczyzn i 89 lat dla kobiet.

* Odsetek liczby osób pracujących w porównaniu do liczby osób powyżej 75 roku życia wzrośnie z 25,4 proc. dziś do 53,5 proc. w 2060 r.

* W 2060 r. wydatki publiczne związane ze starzejącym się społeczeństwem będą wynosić już 4,75 proc. PKB, a wydatki związane z emeryturami 2,4 proc. PKB.

Czytaj całość »

Internauci piszą...

Niby nic, niby drobiazg...

* Szanowny Panie Pośle,
pozwoliłam sobie do Pana napisać, ponieważ dzisiaj wzruszyło mnie drobne acz wyjątkowe zachowanie Pana asystenta.

Mieszkam w Toruniu, w budynku gdzie na dole jest usytuowane Pana biuro poselskie. Pracuje tam bardzo grzeczny, taki wysoki Pan (nawet nie wiem, jak ma na imię…). Dwukrotnie zupełnie bezinteresownie pomógł mi rozwiązać problem mojej drukarki, zawsze dla wszystkich ma miły uśmiech, a dzisiaj na dzień dobry obdarzył mnie czerwonym kalendarzykiem posła na rok 2018, z życzeniami oby same dobre wiadomości „przynosił”. Niby nic, niby drobiazg, a ile aury życzliwości i piękna zasiał...

Przyznać muszę, że się wzruszyłam.
Tak mało ostatnio spotyka się miłych, bezinteresownie życzliwych ludzi…☹

Proszę Go brać za przykład dla pozostałych swoich pracowników.

Nie należę do żadnej partii, ale z okazji Nowego Roku życzę dużo zdrowia oraz wszelkiej pomyślności dla Pana i osób Panu bliskich.

Z pozdrowieniami
(dane adresowe do wiadomości posła J. Zemke), 11 stycznia 2018 r.

***

Czytaj całość »

Kurs obsługi komputera

Obraz 1544

EUROPEJSKIE DROGI – radio Pomorza i Kujaw

Polecamy Państwu wysłuchanie audycji Wojciecha Sobocińskiego pt. "Europejskie drogi", które cyklicznie nadawane są w środy o 12,15 na antenie Polskiego Radia Pomorza i Kujaw. 

 

Czytaj całość »

Licznik odwiedzin

9594359
Obecnie stronę przegląda
36 użytkownik(-ów)
  • RSS RSS: Aktualności
  • RSS RSS: Komunikaty
  • Zapraszamy seniorów z Kujaw i Pomorza na bezpłatne kursy “Komputer oknem na świat”. Zgłoszenia przyjmują biura poselskie Janusza Zemke w Bydgoszczy (tel. 737 48 75 71), Toruniu (tel. 736 83 29 27), Włocławku (tel. 736 83 29 28), Inowrocławiu (tel. 736 83 29 29), Grudziądzu (tel. 736 83 29 30) oraz Piotrkowie Kujawskim (tel. 604 43 83 72).

Komunikaty

* 16 stycznia br. w "Faktach" TVN  poseł Janusz Zemke w materiale redaktora Pawła Płuski komentował historię obietnic zakupu systemu Patriot przez A. Macierewicza. Jutro w Waszygtonie ekipa MON negocjować będzie warunki zakupu systemu.

– Antoni Macierewicz nie był przez partnerów amerykańskich traktowany do końca serio, stąd była cena zaporowa, dziś Amerykanie z tej ceny (10,5 mld $) ustępują i otwiera się pole do negocjacji - mówił J. Zemke.

* Od 15 do 18 stycznia br. w Strasburgu  odbędą się obrady pierszej w nowym roku sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego (oglądaj transmisję TUTAJ). Europosłowie będą omawiać projekty praw dotyczących czystszej energii, manifestacje w Iranie, przejęcie przez Bułgarię rotacyjnej prezydencji Rady UE od Estonii i wykorzystanie europejskiej technologii szpiegowskiej przez reżimy autorytarne, zobacz agendę obrad.

O problemach Unii Europejskiej w minionym i nowym roku mówił przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk

* 12 i 13 stycznia br. poseł Janusz Zemke przebywał na spotkaniach w województwie kujawsko-pomorskim.

  • 12 stycznia o godz. 18,oo – tradycyjne spotkanie noworoczne z aktywem lewicy – samorządowcami, działaczami organizacji społecznych i politycznych z różnych środowisk, Bydgoszcz, ul. Łochowska

  • 13 stycznia o godz. 14,oo – otwarte spotkanie w gminie Wielgie (powiat lipnowski) z mieszkańcami i sympatykami lewicy, Ośrodek Kultury, ul. Szkolna 15

* 11 stycznia br. przed gmachem Sejmu RP od godz. 13.00 odbyła się manifestacja poparcia dla Obywatelskiej Inicjatywy Ustawodawczej FSSM RP dot. zmiany ustawy z 1994 r. o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy mundurowych... w zakresach dokonanych ustawą represyjną z 16 grudnia 2016 r. Przedstawiciele OIU złożyli w Kancelarii Sejmu RP listy z ponad 249 tysiącami podpisów poparcia zebranych na terenie całego kraju, czytaj więcej...

* 9 stycznia br. o godz. 18,50 w programie telewizji Polsat News "Wydarzenia", poseł Janusz Zemke skomentował dzisiejsze zmiany
w rządzie Mateusza Morawieckiego, podkreślając, iż odwołanie szefa MON "było decyzją odważną i dającą szanse na przełom" Na fot. nagranie wypowiedzi przez red. Dorotę Bawołek na Rondzie Schumana w Brukseli.

* 5 stycznia br. poseł Janusz Zemke gościł w programie "Tak jest" w TVN24, gdzie komentował m.in. pierwszą wizytę nowego premiera Polski na Węgrzech, udział europosłanki PO Róży Thun w niemieckim reportażu nt. praworządności w Polsce, relacje Polski z organami Unii Europejskiej.

* 2 stycznia 2018 r. poseł Janusz Zemke był gościem redaktora Jana Wróbla w rozmowie dnia, audycji Poranek TOK FM o godz. 7,20. Natomiast w papierowym wydaniu "Expressu Bydgoskiego" opublikowany został artykuł redaktora Wojciecha Mąki pt. "Z tych dronów nikt nie wyżyje" z wypowiedziami Janusza Zemke dot. podsumowania minionego roku w armii. Zapraszamy do słuchania i czytania.

* 30 grudnia br. o godz. 19,35 w "Faktach po Faktach" w TVN24,  gościem redaktora Piotra Marciniaka był poseł Janusz Zemke. Wśród tematów rozmowy były informacje MON o rzekomych postępach w modernizacji polskiej armii po wydaniu 20 mld z budżetu, błędy w zabezpieczeniu wizyty prezydenda A. Dudy w Kuwejcie, możliwość zmiany na stanowisku szefa MON.

* Zapraszamy do czytania artykułów w "Poradniku dla emerytów...", gdzie znajdują się m.in. teksty listu Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych do dyrektora Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej w Wiedniu oraz odpowiedź dyrektora ZER MSWiA o liczbie odwołań od jego decyzji i spraw skierowanych do Sądu Okręgowego w Warszawie.

* 16 grudnia br. poseł Janusz Zemke uczestniczył w obradach Rady Krajowej Sojuszu Lewicy Demokratycznej w Warszawie.

* 15 grudnia br. w programie "Prawy do Lewego. Lewy do Prawego" w Polsat News 2, jednym z gości poseł Janusz Zemke ze studia w Lublinie. Dyskusja z europosłem Adamem Szejnfeldem (PO) dotyczyła m.in. europejskiego debiutu polskiego premiera Mateusza Morawieckiego.

* 15 grudnia br. poseł Janusz Zemke przebywa na spotkaniach poselskich w Lublinie:

  • godz. 14,30 – spotkanie z samorządowcami lewicy z województwa lubelskiego

  • godz. 16,00 – konferencja prasowa dla dziennikarzy lokalnych mediów, sala przy ul. Beliniaków 7;
  • godz. 17,00 – otwarte spotkanie z mieszkańcami na temat aktualnej sytuacji w Unii Europejskiej, ul. Beliniaków 7.

* Od 11 do 14 grudnia br. europosłowie obradowali na sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego w Strasburgu. Zobacz tematykę posiedzeń TUTAJ oraz treść wystąpień posła Janusza Zemke w debacie o polityce zagranicznej, bezpieczeństwa i obrony TUTAJ

Sonda

Jak PE powinien wpływać na przyszłość Europy?

Komentarz na gorąco...

MON wydało miliardy, a zdolność bojowa armii nie wzrosła

– Antoni Macierewicz zapowiedział, że zakończy w tym roku procedury przetargowe dotyczące obrony powietrznej kraju, śmigłowców szturmowych i okrętów podwodnych. Niestety, rok się skończył, a nic w tych dziedzinach nie mamy.

Minister zapewnił, że wydaje więcej niż poprzednicy na modernizację armii. Faktycznie zaś kierownictwo MON organizuje konferencje, pokazuje plansze i mówi, że wydało pieniądze. Tymczasem mamy listy intencyjne i trwające negocjacje.

W przypadku śmigłowców i okrętów podwodnych sytuacja wygląda kabaretowo. A przecież wydajemy na wojsko 2 % PKB, mamy dojść 2,5 %. To najwięcej po Francji, nie licząc Wielkiej Brytanii, która wychodzi z UE. Mimo tego, że wydano na technikę około 10 miliardów złotych, to zdolność bojowa wojska – czyli to, co jest sensem istnienia i funkcjonowania wojska – nie wydaje mi się, żeby była wyraźnie większa.

W 2018 r. MON wyda prawdopodobnie 41 miliardów złotych, to ponad 10 % wydatków naszego państwa. Mniej prawdopodobne jest, czy wydamy to z sensem. Jak dotąd pieniądze idą na zaliczki dla przemysłu, a nie fundamentalne programy zbrojeniowe.

Trwają uzgodnienia w sprawie wyłonienia przyszłego dostawcy okrętów podwodnych. Szczegóły mamy poznać w pierwszym kwartale tego roku. Prawdopodobnie dołączą do wyposażenia marynarki w latach 2024-2026. Również prawdopodobnie MON otworzy długo oczekiwany przetarg na śmigłowce dla marynarki.
Warto obserwować i pytać na co MON wydaje budżetowe pieniądze, bo dotąd kupuje się rzeczy wtórne dla budowania naszej zdolności bojowej.

Moim zdaniem Antoni Macierewicz powinien jak najszybciej opuścić stanowisko ministra obrony narodowej. Niestety, może na urzędzie swoim trwać do kwietnia, bo ktoś będzie musiał dać twarz ustaleniom komisji smoleńskiej. Na pewno PiS będzie chciał stwierdzić, że ta komisja nareszcie pokazała, jakie były przyczyny katastrofy, że ta komisja odniosła sukces, że pan minister po takim wielkim sukcesie może z podniesioną głową odejść.

Uważam, że z punktu widzenia wojska będą to zmarnowane kolejne miesiące, pełne sporów między ministrem a prezydentem. To są takie paskudne rozgrywki polityczne między ministrem i prezydentem na terenie wojska, najgorsza rzecz jaka może się zdarzyć.

Janusz Zemke

Warszawa,
2 stycznia 2018 r.

***

Czytaj całość »

GALERIA LAUREATÓW KONKURSÓW

Obraz 1254

FUNDACJA im. JERZEGO SZMAJDZIŃSKIEGO

Obraz 1322

Strona Komisji Europejskiej po polsku

* Funkcjonuje specjalna strona internetowa Komisji Europejskiej w języku polskim. Zapraszamy do korzystania z jej treści TUTAJ

Staże i wizyty naukowe
w Parlamencie Europejskim

Pragnąc wnieść swój wkład w rozwój edukacji europejskiej i szkolenie zawodowe oraz umożliwić obywatelom poznanie zasad funkcjonowania instytucji, Parlament Europejski oferuje różne rodzaje staży i „wizyt naukowych” w Sekretariacie Generalnym PE oraz w innych instytucjach europejskich.

Czytaj całość »

Kalendarz

16 Stycznia 2018
Wtorek
Imieniny obchodzą: Marcel, Waldemar i Włodzimierz
Do końca roku zostało
349 dni.

Ostatnia aktualizacja

0

Komentarz na gorąco...

Strona: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10 z 11

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Uzbrojenie dla batalionu USA w Polsce

* Projekt uruchomienia magazynów sprzętu armii amerykańskiej w kilku krajach na wschodniej flance NATO wzbudził zaniepokojenie strony rosyjskiej, twierdzącej, że narusza to porozumienie Rosji z NATO z 1997 r.

Chciałbym wyjaśnić, iż Polska i cała grupa innych państw weszły do NATO w 1999 roku. Kilkanaście miesięcy wcześniej NATO zawarło wspomniane porozumienie z Rosją, w którym jest zapisane, że na terenie takich państw, jak Polska, Litwa, Łotwa, Estonia, Rumunia czy Bułgaria nie będzie dużych zgrupowań wojska.

Moim zdaniem, to co się ma stać obecnie nie narusza tego porozumienia. Zwracam uwagę na takie czynniki: Amerykanie chcą w tych kilku państwach, w sumie dziesięciu, ulokować jedną brygadę, czyli ok. 5 tysięcy żołnierzy. To nie są żadne wielkie siły, rozłożone na kilka państw. Ale to mają być bazy, w których byłby sprzęt dla tej brygady. W przypadku Polski przewiduje się, że byłby to sprzęt, w tym także ciężki, dla 750 żołnierzy amerykańskich, czyli że byłoby to uzbrojenie dla jednego batalionu armii USA.

Nikt nie może powiedzieć, że jeden 750-osobowy batalion stanowi jakiekolwiek zagrożenie dla armii rosyjskiej, która ma w sumie 850 tys. żołnierzy. To jest jak 1:1000.

W porozumieniu jest zapisane, że nie mogą być „duże zgrupowania wojska”, nie określając konkretnej liczby. Ja podkreślam z całą mocą, że mówimy o jednej brygadzie 5-tysięcznej, której komponenty materialne – sprzęt i uzbrojenie, znajdą się w kilku państwach i z tego uzbrojenie dla 1 batalionu byłoby usytuowane na terenie Polski.

Dla polskiej armii, która liczy ok. 100 tysięcy żołnierzy, też nie możemy mówić, że te 750 osób wpłynie w znaczący sposób na jej potencjał. Fakt ten ma znaczenie w sytuacji wspólnego szkolenia, zgrywania się jednostek i techniki wojskowej. Ale jeśli chodzi o zdolność do ofensywnego działania, o czym mówią Rosjanie, to myślę, że Rosja ma o sobie znacznie lepsze zdanie niż opinia, że 5 tysięcy żołnierzy amerykańskich mogłoby zagrozić takiemu mocarstwu wojskowemu, jak Rosja.

Rosjanie stosują tu nienową retorykę, pisząc w komentarzach, że trzeba powstrzymać „zmierzanie do konfrontacji wojennej w Europie”.

Uważam, że mimo dużych napięć, jakie są obecnie pomiędzy Rosją i NATO, ale przypomnijmy – zostały wywołane agresją Rosji na Krym przede wszystkim, że mimo tego, należy z Rosją pewne kontakty utrzymywać. Dla przykładu – powinna być cały czas czynna gorąca linia telefoniczna pomiędzy Kwaterą Główną NATO a dowództwem rosyjskim, że powinny być zespoły, które by analizowały różne zagrożenia i incydenty, inaczej mówiąc – jeśli jest sytuacja gorąca, a z taką mamy dziś do czynienia, to nie oznacza, że wszystkie kontakty powinny być pozrywane. Uważam, że wręcz przeciwnie – te nici kontaktowe powinny być w rękach po obu stronach po to, żeby reagować właściwie na różne incydenty.

Mówię o tym często, a ostatnio przykładowo w minionym tygodniu podczas debaty plenarnej Parlamentu Europejskiego w Strasburgu. Namawiam do tego, żeby jednak kontakty, łączność, bezpośrednie komunikowanie się najwyższych dowódców były utrzymywane, bo na pewno nie zaszkodzą, a mogą pomóc.

Wielu parlamentarzystów popiera ten pogląd, ale jest cześć osób i w Unii i także w Polsce, które swoją pozycję polityczną budują wyłącznie na zapiekłej antyrosyjskości. To jest linia zła.
Oceniam bardzo negatywnie to, co Rosja zrobiła, przejmując na Krymie fragment niepodległego i suwerennego państwa – i to musi być zawsze naganne – tylko to nie znaczy, że musimy szczelnie zamknąć granice. Żadne władze nie są władzami stałymi, także w Rosji się zmienią i byłoby dobrze, by w takiej sytuacji pewne nici porozumienia istniały.

Janusz Zemke
Bruksela, 16 czerwca 2015 r.

***


 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Przetargi dla wojska w toku

Prezydent RP Bronisław Komorowski poinformował na specjalnej konferencji prasowej w BBN o spotkaniu z premier Ewą Kopacz i wicepremierem, ministrem obrony narodowej Tomaszem Siemoniakiem, na którym ogłoszono decyzje w sprawie przetargów na zakupy uzbrojenia dla polskiej armii.

Jednym z trzech uczestników przetargu na zakup wielozadaniowego śmigłowca jest francuskie konsorcjum Airbus Helicopter i właśnie ono przejdzie do etapu przetargowych testów, zaś antyrakiety w programie "Wisła", po negocjacjach międzyrządowych, sprzeda Polsce amerykański Raytheon z zestawami Patriot.

Bardzo dziwi mnie, że te decyzje przekazuje prezydent państwa. Ja rozumiem, że są to decyzje bardzo ważne, ale - albo mamy przetarg i jest to wybór komisji przetargowej, albo decyzje komisji przetargowej ogłasza prezydent państwa? Ja odpowiadałem za przetargi w polskim wojsku i szczerze powiem, że nigdy byśmy z ówczesnym ministrem J. Szmajdzińskim, czy premierami nie wpadli na taki pomysł, żeby to prezydent państwa ogłaszał takie decyzje. Dziś niestety, to się wpisuje w kampanię wyborczą. Dobrze wiemy, że te decyzje podjęto w sposób celowy teraz, po to, by przez te kilkanaście dni do wyborów prezydenckich mówić, że właśnie prezydent doprowadził do tego, że nareszcie po 10 latach polski MON był w stanie rozstrzygnąć jakiś duży przetarg.

Cieszę się, że obydwa przetargi zmierzają ku końcowi, bo są one dosyć różne. Jeśli chodzi o wybór śmigłowca to mamy do czynienia z przetargiem, natomiast przy wyborze systemu obrony przeciwrakietowej – to jest zamówienie z wolnej ręki, z pominięciem szczegółowych procedur przetargowych i to zamówienie oznacza tak naprawdę, z tego co widać dzisiaj – negocjacje z Amerykanami.

Odnośnie do śmigłowca, bardzo ważną rzeczą będzie, jak ten stosunkowo nowy śmigłowiec będzie się sprawdzał, dlatego że Polska podjęła dosyć odważną decyzję, polegającą na tym, że chcemy kupić ten sam śmigłowiec do wykonywania różnych misji. Do tej pory inne śmigłowce miały wojska lądowe, inne były ewakuacyjne, a jeszcze inne miała marynarka wojenna.

Ten wybór ma oznaczać, że chcemy kupić 50 śmigłowców, ale ich przeznaczenie będzie różne, czyli one będą używane do wspierania wojsk lądowych (największa grupa), kilka będzie do celów ewakuacyjnych i trzecia grupa - do działań na morzu. Fachowcy powiadają, że to nie jest takie proste, żeby na tej samej platformie śmigłowca uzyskiwać bardzo różne zdolności. Dlatego ja bym kładł duży nacisk na praktyczne testy, które się mają zacząć i życzmy sobie, by te testy potwierdziły bardzo różne możliwości wykorzystania tego śmigłowca.

W oczekiwaniach wobec oferentów w przetargu było wskazanie powiązania produkcji śmigłowca z potrzebami i możliwościami polskiego przemysłu zbrojeniowego (zatrudnienie, nowe technologie). Firmy w Polsce posiadają producenci amerykańscy i włosko-brytyjscy, dlatego jeśli wybór padnie na firmę francuską, będzie musiał powstać w Polsce nowy zakład produkcyjny.

Uważam, że te śmigłowce, jako broń bardzo nowoczesna, powinny spełniać walory wojskowe i być produkowane w Polsce, dlatego że Polska ma duże tradycje np. to Mielec-Świdnik i Łódź. Tylko teraz produkujemy dwa typy śmigłowców – Black Hawki w Mielcu i AgustaWestland w Świdniku, a to oznacza, że w Łodzi trzeba będzie stworzyć w dużym stopniu nowy zakład (choć są tam Wojskowe Zakłady Lotnicze) i będą konieczne pewne inwestycje w Dęblinie (kwestia produkcji silników turbinowych). Powstaje pytanie, czy ten wybór nie doprowadzi do jakichś perturbacji w Mielcu i Świdniku.

Pozostaje jeszcze do rozstrzygnięcia przetarg na śmigłowce szturmowe i być może zamysł MON-u jest taki, że jakiś z tych zakładów, które już są dzisiaj byłby producentem podstawowym śmigłowców szturmowych. Jest to trochę skomplikowane przedsięwzięcie.

Odnośnie do systemu przeciwrakietowego był wybór między oferentem europejskim i amerykańskim. Od dziś wiemy, że zdecydowano się na amerykański. To jest system bardzo sprawdzony już, z patriotów korzysta 12 państw. Europejski system jest nowszy i nie tak powszechnie stosowany.

Czytaj całość »

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Czy Europa powinna mieć wspólną armię?

Pomysł J-C. Junckera, szefa Komisji Europejskiej, dotyczący utworzenia wspólnej europejskiej armii jest na razie dość odległy od realizacji, ale bardzo ciekawy.

Mamy w Europie taką sytuację, że w ostatnich latach, poza np. Polską, spadły w wielu państwach w znaczący sposób nakłady na wojsko, do tego te mniejsze nakłady są wydawane czasem bez sensu. Np. wiele państw prowadzi jednocześnie takie same prace dot. transporterów, czy jakichś typów rakiet, więc te wydatki się pokrywają i dublują.
Tymczasem powstaje sytuacja, że ponad 500 mln ludzi, mieszkających w większości w dość bogatych państwach Europy uważa, że powinno nas bronić 300 mln Amerykanów. Tak się nie da żyć na dłuższą metę.

Europejczycy powinni sami zacząć poważnie myśleć o własnym bezpieczeństwie. Oceniam, że to poszukiwanie idei wspólnej armii, to jest może taki zaczyn do rozmowy, ale bardzo bym chciał, by zaczęły się poważne dyskusje na ten temat. Bo co z tego, że mamy w sumie w Europie ponad 20 armii, których zdolność bojowa, niestety, zbyt duża nie jest. Gdyby doszło do synergii w sytuacji szybkiego działania, to wydaje mi się, że te wojskowe możliwości byłyby większe, ale zapewniłoby to także Europie bezpieczeństwo w znacznie większej skali. Cały czas liczymy, że Amerykanie przyjdą i Europie pomogą. Amerykanów mamy ok. 70 tys. To już nie te czasy, kiedy było w Europie 400 tys. żołnierzy amerykańskich. Wreszcie – jest to sytuacja bardzo dziwna, dlaczego cały ciężar odpowiedzialności za bezpieczeństwo europejskie mają brać na siebie Stany Zjednoczone?

W ostatnich latach także USA ograniczyły środki na wojsko, choć angażują się w wielu punktach świata, będą tam na pewno długo i moim zdaniem – mamy poważny problem. Ja należę do tych, którzy uważają, że trzeba mieć swoje zdolności wojskowe i że Europa, takie większe zdolności powinna z czasem stworzyć, bo to jest proces, który – gdyby się zaczął – będzie trwał wiele lat.

Nie chodzi tu o to, by połączyć wszystkie armie europejskie, tylko by stworzyć własne siły. Zgadzam się z poglądem, żeby Europa miała własny korpus liczący ok. 40 tysięcy żołnierzy. To jest ten kierunek, w którym należałoby zmierzać.

Mamy do czynienia z takim stanem, że państwa członkowskie Unii bardzo podkreślają swoją suwerenność, a jednym z elementów suwerenności jest zawsze posiadanie własnego wojska. Tak się dalej nie da, bo dookoła naszego kontynentu mamy, niestety, coraz więcej różnych zapalnych punktów.
W związku z tym, albo będziemy polegali wyłącznie na NATO, albo postaramy się stworzyć własne europejskie zdolności wojskowe. Chcę podkreślić, tu nie chodzi o jakąś wielką kilkusettysięczną armię, chodzi raczej o kilkudziesięciotysięczny korpus, który mógłby być decyzjami Unii przerzucany tam, gdzie będą najważniejsze i najcięższe – z naszego punktu widzenia – ogniska zapalne.
Proces taki będzie trwał długo, ale są już pewne zalążki, bo wspomnę chociaż o bardzo dobrym współdziałaniu wojska niemieckiego, francuskiego i holenderskiego, teraz zacieśni się polskie współdziałanie dla przykładu z żołnierzami Bundeswehry… i tak trzeba iść krok dalej.

Janusz Zemke
Strasburg, 10 marca 2015 r.

***

 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

W Brukseli o sankcjach wobec Rosji

29 stycznia w Brukseli odbędzie się nadzwyczajne spotkanie szefów ministerstw spraw zagranicznych państw unijnych poświęcone konfliktowi na Ukrainie. Można się zastanawiać, czy Unia Europejska zechce jeszcze w jakiś sposób ukarać Rosję za złamanie praw międzynarodowych?

Podkreślam zawsze z cała mocą, że Unia nie jest sojuszem wojskowym, Unia nie ma własnego wojska, natomiast Unia ma inne możliwości oddziaływania międzynarodowego. Są to instrumenty polityczne, ekonomiczne i dyplomatyczne oraz oczywiście humanitarne.

W aktualnej sytuacji – moim zdaniem – winny być zastosowane dwa instrumenty podstawowe: – pierwszy, to ciągła pomoc dla Ukrainy. Przeżywa ona kolosalne kłopoty, tam często nie ma prądu, wielu ludzi nie ma co jeść, na niektórych terenach mamy do czynienia z katastrofą humanitarną, i w tym zakresie Unia musi Ukrainie pomagać.
Druga sfera pomocy, to wpływać na Rosję tak, żeby cena, jaką płaci ona za interwencję na Ukrainie wschodniej była każdego dnia wyższa.

Wspomniane posiedzenie w Brukseli jest o tyle ważne, że powoli kończą się sankcje, jakie Unia przyjęła kilka miesięcy temu. Te sankcje przewidziano na jeden rok, więc powoli czas ten się kończy.
Trzeba teraz ustalić czy te sankcje mają być kontynuowane i czy rozszerzać ich zakres. Moim zdaniem, jeśli chodzi o kontynuację sankcji, to wątpliwości nie będzie, natomiast czy rozszerzenie zakresu?

Dotychczasowe sankcje dotyczą z jednej strony - ok. 200 osób, które mają zakaz wjazdu do krajów Unii i USA, ta lista może być poszerzona, a druga grupa sankcji dotyczy sfery finansowej. Dotykają one przedsiębiorstw i banków w Rosji. Myślę, że i ta lista też zostanie poszerzona.

Janusz Zemke

Bruksela, 29 stycznia 2015 r.

***

 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Wypowiedź ministra Schetyny o wyzwoleniu hitlerowskiego obozu w Auschwitz

– Trochę bym się przejął konsekwencjami słów ministra spraw zagranicznych Schetyny na temat wyzwalania niemieckiego obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Rosja to nasz sąsiad i dzisiaj mamy do czynienia z taką sytuacją, że nie ma żadnych kontaktów politycznych najwyższych władz.

Tam, gdzie się w Europie dyskutuje o przyszłości Ukrainy także nie ma Polski (robią to Francuzi, Niemcy, a Polska tak naprawdę w tym nie uczestniczy). W zakresie kontaktów gospodarczych jest coraz gorzej.

To, co się stało z wypowiedzią ministra, znakomicie pokazuje, że spory przenoszą się do sfery symboli i historii, a ja myślałem, że te obchody – bardzo ważne – były jednak pewną szansą, żeby zaprosić do Polski najważniejsze osoby z Rosji, Ukrainy, Białorusi… Wolałbym, by do takiego spotkania doszło w Polsce, przy udziale polskich władz.

Mamy w polskim MSZ problem polegający na tym, że trzeba kolejnego ministra tłumaczyć, że nie do końca powiedział, to co myślał.

Janusz Zemke

Warszawa, 24 stycznia 2015 r.

***
 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Wola wyborców nieodzwierciedlona

W wyborach samorządowych doszło, niestety jednak, do dużego wypaczenia woli wyborców. Ja nie mam żadnych wątpliwości, że wybory prezydentów, burmistrzów czy wójtów odbywały się absolutnie prawidłowo, bo tam na kartach były osoby w kolejności alfabetycznej. Nie mam także żadnych uwag do wyborów w okręgach jednomandatowych, bo tam była lista alfabetyczna. 

Kłopoty zaczynają się, gdy mówimy o wyborach do rad miast, powiatów oraz do sejmików wojewódzkich. Wiele osób mówi mi, że po prostu informacja o sposobie głosowania wprowadziła te osoby w błąd, bowiem informacje były takie, że na karcie można oddać jeden głos, czyli postawić w kratce jeden krzyżyk. Dużo osób zrozumiało, że albo można glosować tylko na tę pierwszą stronę, a tam był PSL, albo też zrozumiało tak, że na każdej kartce „książeczki” postawiło krzyżyk w jednej kratce. Stąd mamy wyjątkowo dużą liczbę nieważnych głosów. Uważam jednak, że skoro ludzie idą do wyborów, to idą, by na kogoś konkretnego głosować, a nie oddać głos nieważny, bo wtedy równie dobrze pozostaliby w domach.

Wynik wyborczy uzyskany na poziomie miasta, powiatu czy sejmiku jest absolutnie wynikiem wypaczonym. Nie twierdzę, że ktoś sfałszował wybory, jestem tu dość ostrożny, ale nie ma wątpliwości , jeżeli będzie prawdą, że ta liczba nieważnych głosów wykazuje 20 czy 30 proc., to jak można uznać, że 1/3 wyborców poszła po to, by świadomie oddać głos nieważny. Ludzie po prostu nie byli w stanie do końca zrozumieć instrukcji do głosowania, przygotowanej przez Państwową Komisję Wyborczą.

Moim zdaniem jest to podstawowy powód tego bałaganu, jaki mamy, a to oznacza obniżenie powagi wyborów i powagi państwa. Nie mam wątpliwości, że – w związku z tym – rzeczywista wola wyborców została na tych wyższych poziomach samorządu w wyniku wyborczym nieodzwierciedlona. Ma to zasięg masowy.

Nie ma teraz skutecznej drogi prawnej, żeby się z tym problemem uporać. Według polskiego prawa – ponowne wybory zarządzić mogą wyłącznie sady okręgowe. Nie bardzo wyobrażam sobie teraz, żeby sądy te rozpatrując odrębnie wybory do każdego szczebla samorządu byłyby w ogóle w stanie to zrobić. Mamy teraz takie sytuacje kuriozalne np. w sejmikach, że partia, która była akurat na 1. stronie, uzyskuje reprezentację 3 razy większą, a inne partie z dalszych stron notują poparcie o śladowym charakterze. PSL uzyskało wyjątkowo dobry wynik i jest to w dużej mierze zasługa tej partii, ale też usytuowaniu na 1. stronie „książeczki” i pomyłek wyborców.

Sejmiki się niebawem ukonstytuują według wyników wyborów, ale mandat społeczny tych władz będzie niepełny. Nikt mnie nie jest w stanie przekonać, że np. w województwie kujawsko-pomorskim poparcie dla PSL-u wzrosło 2-3 razy. Proponuje się nie oszukiwać, ale to, że ktoś był na tej pierwszej kartce „książeczki” wywarło jakiś wpływ na wynik wyborów. I to jest poważny problem.

Janusz Zemke

Bruksela, 20 listopada 2014 r.

***
 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

NATO wraca do korzeni

Nie jestem entuzjastą ustaleń NATO w Newport w sprawie konfliktu na Ukrainie. Zawsze staram się oddzielać PR od rzeczywistych faktów, a fakty są takie, że:

1. NATO zamierza zaangażować się w walkę z Państwem Islamskim, chcąc zorganizować operację liczy na wsparcie 10 państw, w tym Polski.

2. Zaproponowano utworzenie tzw. szpicy, czyli sił szybkiego reagowania NATO, co oceniam jako dobry kierunek, choć wiele w tym niewiadomych. W obecnej sytuacji ważna jest szybka reakcja, bo opóźniona już nie ma sensu. Tymczasem „szpica” tej szybkości nie zapewni. Dowództwo wielonarodowych sił (ok. 200 osób z Polski, Niemiec, Danii) w Szczecinie ma być wzmocnione o 150 żołnierzy. Natomiast jakie państwa skierują swoje siły do szpicy nie wiadomo. Potwierdziła jedynie udział swojego wojska Wielka Brytania i to dobra wiadomość. Jednakże pododdziały sił szybkiego reagowania (ok. 4000 osób) na stałe stacjonować będą w swoich macierzystych krajach.
Będą one reagowały w sytuacjach awaryjnych, które nie dotyczą Polski, ale już inaczej wygląda w krajach bałtyckich, które są konglomeratem narodowościowym, pozostałością po czasach stalinowskich, kiedy to w miejsce zsyłanych rodowitych mieszkańców osiedlano Rosjan.

W konsekwencji ustaleń w Newport obserwujemy większe zainteresowanie NATO sprawami wschodnich państw – członków Paktu i swoiste przeorientowanie polityki NATO, czyli powrót do korzeni. NATO powstało, by bronić obszarów swoich członków („Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”). Tymczasem w ostatnich 3 latach działało na zewnątrz (Irak, Afganistan). Teraz trzeba przygotować się do skutecznej obrony swoich obszarów.

Istotna zmiana dotyczy nie tylko sfery polityki. Trzeba umacniać potencjał obronny państw, w tym Polski, np. lotnisk specjalnych, portów wojennych, magazynów paliw i sprzętu. My już od 15 lat przynależności do NATO poczyniliśmy w tym kierunku sporo inwestycji, także w czasie, kiedy byłem wiceministrem obrony. Powstały agendy NATO m.in. w Bydgoszczy, przebudowano wiele lotnisk.

Idea, by w Polsce stacjonowały stałe bazy NATO jest nierealna. Musiałoby to stać się kosztem przesunięcia wojsk z 2 baz w Niemczech i Włoszech, a te kraje się na to nie zgadzają.

Dobrym rozwiązaniem są ćwiczenia wojsk NATO na terenie Polski, więcej zajęć winno mieć Centrum NATO w Bydgoszczy. Tu także należałoby przyśpieszyć i dokończyć organizację batalionu łączności NATO, winno otrzymać znaczące doinwestowanie. Byłaby to nowoczesna technologicznie komórka wojskowa. To ważne także dla mieszkańców cywilnych miasta, bo funkcjonowanie batalionu oznaczałoby nowe miejsca pracy.

Janusz Zemke
Bruksela, 10 września 2014 r.

***


 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Skutki wojny na Ukrainie

Sytuacja na Ukrainie jest bardzo skomplikowana, bo toczy się tam wojna. Na Ukrainie ucierpiało setki tysięcy cywilów, żyjąc bez prądu, bez wody, bez podstawowej żywności.
Pomoc humanitarna jest tam potrzebna, bez wątpienia. Jednak za bardzo nie widać, aby ktoś z innych państw chciał tej pomocy udzielić. Jeżeli Rosjanie chcą Ukrainie pomóc, to powiedziałbym – mają do tego prawo i to jest dobrze. Ale równocześnie gołym okiem widać, że konwój humanitarny jadacy spod Moskwy, został przygotowany w wojsku, takich samych ciężarówek używa armia rosyjska, i Ukraińcy słusznie się obawiają, by ten konwój nie został wykorzystany do przykładowo przemieszczenia broni, żołnierzy sił specjalnych, itd.

Moim zdaniem, odpowiedzialność za ten konwój powinna wziąć organizacja międzynarodowa – OBWE albo Międzynarodowy Czerwony Krzyż. Powinno to wyglądać w taki sposób, że po dojechaniu konwoju do granicy, dalszą odpowiedzialność za transport winna wziąć któraś z tych organizacji i także za to, żeby ta pomoc trafiła rzeczywiście do potrzebujących, a nie przykładowo do separatystów.

Mimo trwającej wojny na Ukrainie – Polsce żadne niebezpieczeństwo bezpośrednio nie grozi. Mamy polisę ubezpieczeniową w postaci naszej przynależności do NATO. Ale, to co się dzieje na wschodzie niesie także skutki dla nas, które już dzisiaj odczuwamy w gospodarce, a najbardziej dotkliwie rolnicy. Gdyby doszło na Ukrainie do ruchów migracyjnych, to możemy się spodziewać większej fali ludzi, którzy nie chcą brać bezpośredniego udziału w wojnie. To ma na nas wpływ, ale podkreślam z całą mocą – żadnej groźby dotyczącej polskiego terytorium nie ma. Jeżeli ktoś straszy, a są w Polsce takie siły, które to czynią, mówiąc, że u polskich granic czyha wróg, który chce wkroczyć na nasze terytorium, to mówi nieprawdę, robi to dla różnych doraźnych politycznych celów, bo Polska bezpośrednio zagrożona nie jest!

Janusz Zemke
13 sierpnia 2014 r.

***


 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Czy powrót Ameryki do Europy?

W ostatnich latach Stany Zjednoczone wycofały z większej obecności na naszym kontynencie. Jest prawdą także, że USA utrzymują swoje wojsko w dużym stopniu poza terytorium USA. Na utrzymanie tego wojska USA przeznaczają rocznie nieco ponad 90 mld dolarów. Z tych 90 mld dol. Stany Zjednoczone chcą wydać ekstra miliard dol. na pobyt i na szkolenie swoich żołnierzy w Polsce i krajach bałtyckich. To krok w dobrym kierunku, bo obecność USA w Europie, a u nas w szczególności, ma charakter bardzo symboliczny.

Dzisiaj wiemy, że nie ma szansy, by na terytorium Polski znalazły się jakieś większe komponenty wojska amerykańskiego, ale bardzo powinno nam zależeć na tym, żeby polscy żołnierze szkolili się z najlepszą armią świata, bo dziś bez wątpienia taką armią jest armia USA. Jeżeli ta armia będzie miała więcej środków na przerzuty do Polski, na pełnienie tutaj różnych dyżurów bojowych, na szkolenia, to jest to dobry kierunek, ale chcę podkreślić – pierwszy krok.

Ja to tak rozumiem, bo trzeba słuchać uważnie tego, co jest powiedziane, ale i tego, czego się nie mówi. Tu akurat myślę o wystąpieniu prezydenta Baracka Obamy w Polsce. Nie padło w nim ani jedno słowo, by w Polsce czy krajach bałtyckich miały się znaleźć w jakiejś bliskiej przyszłości większe komponenty armii USA.

Inaczej mówiąc, jest to odpowiedź na ideę przedłożoną przez ministra R. Sikorskiego, który oczekiwał, że się pojawią w Polsce dwie ciężkie brygady (ok. 10 tysięcy żołnierzy) amerykańskie. Otóż prezydent Stanów Zjednoczonych, mówiąc w taki a nie inny sposób, odpowiedział, że tych dużych jednostek, póki co nie będzie.

Prawdopodobnie USA oceniają, że nie ma takiego zagrożenia, które by wymagało dzisiaj, czy w najbliższej przyszłości, przerzucenia licznych amerykańskich sił na terytorium Polski. Ale trzeba się szkolić… To jest pierwszy krok, symbol, ale też pewne fakty. Może ten miliard dolarów to bardzo mało, ale dobrze, że jest miliard dolarów.

Janusz Zemke
Bydgoszcz, 5 czerwca 2014 r.

 


 

Strona: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10 z 11