Janusz Zemke
Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.
Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.

GALERIE FOTO

Obraz 4900

Uważam, że...

Odpowiedzialność za bezpieczeństwo Europy

– Należę do osób, które uważają, że Europa musi brać większą odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo. Istotny jest oczywiście udział 25 z 28 unijnych państw w NATO, ale coraz ważniejsze będą własne zdolności wojskowe i przemysłowe. To zdolności naukowo-badawcze i przemysłowe decydują ostatecznie o jakości technicznego potencjału wojska.

Niepokojący jest w związku z tym fakt, że pracujące na potrzeby obronności placówki badawcze i przemysł przeżywają w Europie wiele problemów, do których głównie należy mała efektywność rozproszonych badań i wdrożeń oraz szczupłość środków finansowych na obronę.

Warto przypomnieć, że Europa jako całość wydaje na obronę tylko 1,34 % PKB.
Dobrym pomysłem jest zatem powołanie Europejskiego Funduszu Obronnego oraz wyodrębnienie po raz pierwszy w projekcie budżetu unijnego specjalnych środków na poprawę bezpieczeństwa i obrony, które w kolejnej perspektywie budżetowej powinny wynosić 32 miliardy euro.
Jeżeli plany te zostaną zrealizowane, to po roku 2021, powinniśmy zauważyć postęp w poziomie techniki wojskowej w Europie.

Janusz Zemke

Strasburg,

5 lipca 2018 r.

***

Czytaj całość »

GALERIA STAŻYSTÓW POSŁA J. ZEMKE

Obraz 2531

Polska Prezydencja w Radzie UE

1 stycznia 2012 r. po raz siódmy w historii prezydencję w Radzie Unii Europejskiej przejęła DANIA. Tym samym zakończyło się, sprawowane od 1 lipca 2011 roku polskie przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej.

Czytaj całość »

Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.

W UNII EUROPEJSKIEJ

* W UE na jednego emeryta pracuje teraz czterech Europejczyków. W 2020 r. będzie ich pięciu, a w 2060 r. tylko dwoje.

* Średni wiek przejścia na emeryturę w 2010 r. to 61,4 lata.

* Przewidywana dziś długość życia mężczyzn to 76 lat, kobiet - 82. W 2060 r. będzie to już 84 lata dla mężczyzn i 89 lat dla kobiet.

* Odsetek liczby osób pracujących w porównaniu do liczby osób powyżej 75 roku życia wzrośnie z 25,4 proc. dziś do 53,5 proc. w 2060 r.

* W 2060 r. wydatki publiczne związane ze starzejącym się społeczeństwem będą wynosić już 4,75 proc. PKB, a wydatki związane z emeryturami 2,4 proc. PKB.

Czytaj całość »

Internauci piszą...

Piszmy, że obniżono emerytury także tym, którzy pracowali po 26 lat w wolnej Polsce

Szanowny Panie Pośle!
Jest Pan jednym z niewielu polityków, którzy zajmują się ustawą represyjną i dlatego chciałabym Panu za to serdecznie podziękować.

Jednocześnie zwracam się do Pana z ogromną prośbą w imieniu represjonowanych, aby w pismach pisać WPROST, tj., że obniżane są funkcjonariuszom emerytury za służbę w wolnej Polsce nawet za okresy do 26 lat.

Pana pisma oczywiście zawierają wszystkie bardzo ważne argumenty (ost. pismo z dn. 11.07.2018 r. do p. Jourovej ), ale brakuje prostego, bo oczywistego tylko dla represjonowanych wniosku, że obniża się emeryturę np. nawet za 26-letnią służbę w Policji w wolnej Polsce po roku 90. To oczywiście wynika z Pana pisma do p. Jourovej, ale nie jest tak wprost, prosto napisane, bo temat, gdy mówimy o procentach itd. wydaje się być skomplikowany, więc tym bardziej, powinniśmy kończyć te wszechstronne wyjaśnienia prostym i oczywistym dla wszystkich ww. przekazem.

Często w pismach czy wypowiedziach mówi się, że obniżono emerytury nawet za przysłowiowy jeden dzień służby w PRL-u, tylko nie kończy się tej wypowiedzi w ten sposób, że obniżono za to emerytury wypracowane w wolnej Polsce. Gdy nie podajemy kwestii wolnej Polski, to można to interpretować zgodnie z pisowskim przekazem: że obniżono emerytury za służbę w PRL-u, a to przecież nie jest cała prawda - całe wyrządzone zło.

Czytaj całość »

Kurs obsługi komputera

Obraz 2310

EUROPEJSKIE DROGI – radio Pomorza i Kujaw

Polecamy Państwu wysłuchanie audycji Wojciecha Sobocińskiego pt. "Europejskie drogi", które cyklicznie nadawane są w środy o 12,15 na antenie Polskiego Radia Pomorza i Kujaw. 

 

Czytaj całość »

Licznik odwiedzin

11375689
Obecnie stronę przegląda
142 użytkownik(-ów)
  • RSS RSS: Aktualności
  • RSS RSS: Komunikaty
  • Zapraszamy seniorów z Kujaw i Pomorza na bezpłatne kursy komputerowe "Komputer oknem na świat". Zgłoszenia przyjmują biura poselskie w Bydgoszczy (tel. 737 48 75 71), Inowrocławiu (tel. 737 48 75 71), Grudziądzu (tel. 736 83 29 30), Toruniu (737 48 75 71), Włocławku (736 83 29 28 ) oraz Piotrkowie Kujawskim (tel. 604 43 83 72).

Komunikaty

* 16 sierpnia br. poseł Janusz Zemke komentował w materiale redaktor Arlety Zalewskiej w "Faktach" TVN zasadność wydatków na modernizację polskiej armii i postulowane przez Prezydenta RP podniesienie ich wysokości do 2,5 proc. PKB do 2024 r.

Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć film.

* 15 sierpnia br. o 18,50 w "Wydarzeniach" Polsat News, a o 19,25 w  "Faktach po Faktach" stacji TVN24, poseł Janusz Zemke komentował sytuację w armii po jej prezentacji na defiladzie w dniu Święta Wojska Polskiego. Zapraszamy do oglądania w internecie.

Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć film.

* 14 sierpnia br. zapraszamy do oglądania programów "Fakty po południu" TVN24 o godz. 16,oo oraz "TAK czy NIE" w Polsat News o godz. 20,3o, gdzie jednym z gości redaktor Agnieszki Gozdyry będzie poseł Janusz Zemke.

* 13 sierpnia br. o godz. 14,40 poseł Janusz Zemke był gościem redaktora Macieja Zakrockiego w "Magazynie europejskim" TOK FM. Zapraszamy do słuchania w internecie oraz w kolumnie obok.

* 9 sierpnia br. Prezydium Zarządu Głównego Związku Żołnierzy Wojska Polskiego wystąpiło z apelem w sprawie udziału w wyborach samorządowych, czytaj więcej w "Poradniku".

* 8 sierpnia br. Federacja Stowarzyszeń Służb Mundurowych ogłosiła, że wsparła w pełni Inicjatywę Ustawodawczą "Emerytura bez podatku", działającą pod egidą Polskiego Stronnictwa Ludowego. Zachęcamy także do udziału w akcji zbierania podpisów pod projektem ustawy, o czym więcej informacji jest w "Poradniku dla emerytów..."

* 1 sierpnia br. na łamach papierowego wydania "Expressu Bydgoskiego" opublikowano rozmowę z posłem Januszem Zemke pt. "Wszelkie decyzje po wyborach", którą przeprowadził red. Krzysztof Błażejewski. Zapraszamy do czytania, także TUTAJ

* 20 lipca br. Sejm RP przyjął nową ordynację wyborczą do Parlamentu Europejskiego. Na antenie TVN24 w "Faktach po południu" komentował ten fakt europoseł Janusz Zemke:

Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć film.

* 20 i 21 lipca br. poseł Janusz Zemke uczestniczył w seminarium dla ok. 200 samorządowców lewicy (z trzech województw: zachodniopomorskiego, lubuskiego i dolnośląskiego) w Łagowie. Wiodącym tematem były  perspektywy Unii Europejskiej. Europoseł Janusz Zemke wygłosił wykład pt. "Wspólna polityka obrony i bezpieczeństwa Unii Europejskiej".

* 19 lipca br. gościem Rozmowy "W samo południe" w RMF FM był poseł Janusz Zemke. Zapraszamy do wysłuchania audycji w internecie.

* 17 lipca br. opublikowaliśmy odpowiedź komisarz Marianne Thyssen na interpelację posła Janusza Zemke ws. dyskryminacji osób niewierzących w dostępie do edukacji (wymóg przedłożenia zaświadczenia od proboszcza, by studiować na Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu w programie współfinansowanym przez EFS), czytaj więcej...

* 13 lipca br. europoseł Janusz Zemke (SLD) i poseł Zbigniew Gryglas (PiS-Porozumienie) byli gośćmi redaktor Agnieszki Gozdyry w programie Polsatu "Tak czy Nie". Zapraszamy do oglądania w internecie.

* 11 lipca br. -  posłowie do PE Bogusław Liberadzki, Krystyna Łybacka i Janusz Zemke wystosowali odpowiedź na pismo komisarz ds. sprawiedliwości w Komisji Europejskiej Věry Jourovej ws. emerytur mundurowych w ustawie represyjnej z 16 grudnia 2016 r. Czytaj więcej w "Poradniku dla emerytów..."

Sonda

Jak PE powinien wpływać na przyszłość Europy?

Komentarz na gorąco...

Australijskie korwety nie dla polskiej armii

– Jak informowano w mediach, owocem wizyty prezydenta RP Andrzeja Dudy (zwierzchnika sił zbrojnych) oraz ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka miał być zakup dla polskiej armii dwóch 30-letnich fregat, które tam przeznaczone zostały de facto na złom.

W ostatniej chwili przed, a może już w trakcie podróży dostojników do Australii, premier Mateusz Morawiecki ogłosił, że zablokował ten zakup, a wspomniane fregaty nie będą broniły polskiego morza.

Moim zdaniem, jest to decyzja słuszna, tylko że niestety pokazuje i potwierdza zupełny chaos jeśli chodzi o techniczną modernizację wojska.

Tych fregat nie było w żadnych planach, a mimo to Polska podobno przez rok negocjowała ich kupno, a prezydent w trakcie pobytu w Australii miałby kontrakt podpisać. Brakuje elementarnej koordynacji.
Jakąś dziwną rolę zaczyna odgrywać Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. Nie jest realizowany program modernizacji wojska, a w zamian są próby łatania dziur zakupem przestarzałych i wymagających dostosowania do potrzeb naszej marynarki i ich utrzymania za kolejne miliony.

Jak oceniam decyzję premiera o wycofaniu się z zakupu fregat? Uważam, że to efekt politycznych potyczek elit i mocny policzek dla prezydenta Dudy. Decyzja premiera Morawieckiego zupełnie przewraca cel i program pobytu prezydenta w Australii. Widać dużo  złośliwości między obozem rządowym a obozem prezydenckim, tylko że jako państwo zaczynamy wyglądać śmiesznie.

Janusz Zemke

Warszawa,

17 sierpnia 2018 r.

***

Czytaj całość »

GALERIA LAUREATÓW KONKURSÓW

Obraz 1253

FUNDACJA im. JERZEGO SZMAJDZIŃSKIEGO

Obraz 1326

Strona Komisji Europejskiej po polsku

* Funkcjonuje specjalna strona internetowa Komisji Europejskiej w języku polskim. Zapraszamy do korzystania z jej treści TUTAJ

Staże i wizyty naukowe
w Parlamencie Europejskim

Pragnąc wnieść swój wkład w rozwój edukacji europejskiej i szkolenie zawodowe oraz umożliwić obywatelom poznanie zasad funkcjonowania instytucji, Parlament Europejski oferuje różne rodzaje staży i „wizyt naukowych” w Sekretariacie Generalnym PE oraz w innych instytucjach europejskich.

Czytaj całość »

Kalendarz

18 Sierpnia 2018
Sobota
Imieniny obchodzą: Ilona, Klara i Bogusław
Do końca roku zostało
135 dni.

Ostatnia aktualizacja

0

Komentarz na gorąco...

Strona: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10 z 12

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Groźba Brexitu

– Przed nami referendum w Wielkiej Brytanii o ewentualnym wyjściu z Unii Europejskiej (23 czerwca 2016 r.). Prawnie – gdyby to referendum było na TAK, czyli ponad 50 proc. osób chciało wyjścia z Unii, to wtedy zacznie się długi proces wychodzenia. To nie oznacza wyjścia z dnia na dzień.

Przewiduje się, że „wychodzenie” trwałoby ok. dwóch lat, ale w praktyce oznaczałoby, że po samym referendum – zarówno Unia, jaki i Wielka Brytania – musiałyby zacząć na nowo układać swoją współpracę. Gdybyśmy dzisiaj spojrzeli się na Wielką Brytanię, to na 10 partnerów handlowych ważniejszych dla tego państwa, aż 8 są to członkowie Unii Europejskiej (oraz USA i Chiny).

Są oczywiście do przyjęcia różne modele, bo mamy tego typu sytuacje, że Unia utrzymuje dobre gospodarcze stosunki z państwami, które do Unii nie należą (np. Norwegia, Szwajcaria). Dla przykładu współpracę Unii ze Szwajcarią reguluje aż 120 dwustronnych umów sektorowych.

W przypadku Wielkiej Brytanii zacząłby się proces negocjacji owych umów z Unią. Dodam tylko, że w przypadku Szwajcarii te negocjacje trwały aż 10 lat. W wyniku pozytywnego wyniku czerwcowego referendum, zacząłby się czas chaosu gospodarczego, ale ja się boję także – oprócz tego, że Unia byłaby słabsza – początku dużych kłopotów dla licznej grupy Polaków w Wielkiej Brytanii.
W Wielkiej Brytanii, w wielu jej częściach obserwujemy bardzo różny stosunek do Unii, co może przełożyć się na wynik referendum. Np. bardzo prounijna jest cała Szkocja.

To tam niedawno odbyło się referendum czy Szkocja ma być częścią Wielkiej Brytanii. Większość głosujących opowiedziała się za pozostaniem. Gdyby teraz większość mieszkańców Wielkiej Brytanii powiedziałoby NIE Unii, to wtedy Szkoci (na poziomie 70 proc. prounijni) odpowiedzieliby – to my chcemy kolejnego referendum na temat niepodległości, a boję się, że wtedy wynik byłby inny. Czyli – cała Wielka Brytania mogłaby mieć szereg wewnętrznych kłopotów.
Może zdecydować też stosunek Brytyjczyków do imigrantów, ale także dwa inne czynniki – Wielka Brytania historycznie nigdy częścią Europy nie była. Była to zawsze wyspa, mocarstwo światowe, dlatego izolacja od Europy była dla części Brytyjczyków czymś istotnym. Poza tym narasta w Wielkiej Brytanii, może nie tyle niechęć do imigrantów, ale do tego, by im płacić przyzwoite pensje, by otrzymywali taką pomoc socjalną, jaką otrzymują obywatele Wielkiej Brytanii.

I tutaj dotykamy istotnej sprawy dla setek tysięcy Polaków, którzy szybko staliby się ofiarami wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii.
Po wyjściu z Unii, nieobowiązujące już unijne powiązania o charakterze socjalnym mogłyby skłonić Brytyjczyków do niewypłacania świadczeń obywatelom spoza Wielkiej Brytanii. Trzeba by też mieć pozwolenie na legalną pracę, o co imigrantom jest trudno.

Efektem mogłaby być fala wielkich powrotów Polaków z Wielkiej Brytanii do kraju.
Osoby, które tam są podejmowałyby próby uzyskania obywatelstwa brytyjskiego – też nieproste, trwające długo i kosztownie. Należałoby też się spodziewać ostrzejszych kontroli na zewnątrz (lotniska, porty). Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii byłoby dotkliwe w wymiarze całej Unii, Wielkiej Brytanii, ale też mogłoby zaboleć setki tysięcy osób.

Ze statystyki wynika, że na Wyspach znajduje się ok. 850 tys. Polaków. Załóżmy, że w efekcie Brexitu część z nich decyduje się na powrót do kraju, co przekłada się na gospodarkę polską, są większe kłopoty z zatrudnieniem młodych ludzi, pojawia się grupa osób, która już zaczęła inne życie, przekazywali część zarobionych pieniędzy rodzinom w Polsce, teraz sytuacja by się zmieniła. Pojawiłaby się frustracja wobec gorszego traktowania Polaków w Wielkiej Brytanii.

Gospodarka brytyjska stanowi 18 proc. PKB Unii. Gdyby to odpadło, to przewartościowaniu musiałyby ulec fundusze unijne, nawet już zaprogramowane na lata 2014–2020. W tych latach Polska powinna otrzymać z unijnego budżetu ponad 100 mld euro. Tylko, żebyśmy je dostali, ktoś musi je do unijnego budżetu wpłacić. Wygląda to tak, że my dostajemy rocznie do budżetu państwa, samorządów terenowych kilkanaście miliardów euro. Inwestycje powstałe z unijną pomocą są dziś w każdej gminie, mieście zauważalne.

Są takie państwa (jak Niemcy czy Wielka Brytania), które co roku na czysto wpłacają do budżetu unijnego kilka miliardów euro. (W tym Wielka Brytania wpłaca od 7 do 9 mld euro).

Po czerwcowym referendum na NIE, zacząłby się proces wychodzenia z Unii, ale nie wiemy co Wielka Brytania zrobi ze swoją składką do budżetu UE. Może od razu wstrzymać płatności, co jest bardzo prawdopodobne. Nagle w budżecie UE zaczyna brakować iluś miliardów euro. Unia nie może zaciągać kredytów ani emitować obligacji, jak np. banki, może wydawać wyłącznie tyle, ile ma dochodów.

Unia Europejska ma wtedy dwa wyjścia –może wystąpić do państw członkowskich żeby zwiększyły swoją składkę do unijnego budżetu (teraz – 1 proc. PKB) – na co raczej nie będzie zgody. Drugie wyjście – skorygowanie budżetu Unii na kolejne lata. To oznacza cięcia w różnych zakresach wydatków. Tymczasem w Polsce zaczynamy właśnie rozpędzać kolejny program inwestycyjny, np. budowę S-5 w województwie kujawsko-pomorskim na kwotę kilku miliardów złotych, modernizację dworców, torów kolejowych, odtwarzania dróg wodnych.

Te cięcia bardzo mocno dotknęłyby Polski, o czym stwierdzam z dużym bólem. Mam bowiem wrażenie, że część osób w naszym kraju nawet z sympatią przygląda się temu, co się w Wielkiej Brytanii dzieje. „– Skoro Unia sobie nie radzi z różnymi problemami, to nawet dobrze, żeby ta Brytania wyszła…”.

Podkreślam z całą mocą, jeżeli Wielka Brytania wyszłaby z Unii, to na tym straci Unia, także Wielka Brytania, ale jedną z ofiar będzie też Polska.

Janusz Zemke
Strasburg, 12 maja 2016 r.

***


 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

1 Maja i unijna rocznica

– Data 1 maja ma dla lewicy dwa wymiary, jeden odnosi się do kontynuowania tradycji obchodów Międzynarodowego Święta Pracy, a drugi to kolejna, w tym roku – dwunasta rocznica wstąpienia Polski do Unii Europejskiej, co stało się faktem za czasów lewicowych rządu i prezydenta RP.

Tuż przed rozpoczęciem majowego świętowania i dłuższego weekendu, PiS obwieścił, że przedłożył w Sejmie projekt ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, który w zamyśle autorów miał przyczynić się do rozładowania napiętej sytuacji prawnej i pokazać goszczącej w Polsce delegacji Komisji Weneckiej, że oto PiS jest otwarty na oczekiwany kompromis.

Po zapoznaniu się ze wspomnianym projektem ustawy, nie sądzę, by zaproponowane w nim rozwiązania przyczyniły się do zażegnania sporu w Polsce.

Tak naprawdę nie prowadzą do żadnego kompromisu. Projekt ten nie odpowiada ani na pytanie, czy orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 10 marca będzie opublikowane, ani co zrobić w sytuacji, gdy mamy tak naprawdę nie 15 (jak określa Konstytucja), a 18 sędziów.
Moim zdaniem, do kompromisu doprowadzić mogłoby następujące rozwiązanie. Trójka sędziów wybrana legalnie przez poprzedni Sejm dobrowolnie wygasiłaby swoje mandaty, podobnie uczyniłaby trójka sędziów zaprzysiężonych przez prezydenta A. Dudę. Po czym obecny Sejm, liczbą 2/3 głosów wybrałby trzech sędziów.

12. rocznica członkostwa Polski w Unii Europejskiej przejdzie pewnie niepostrzeżenie, a co najwyżej kojarzyć się będzie z procedurą badania praworządności w Polsce, a w jej kolejnym etapie – określeniu sankcji Komisji Europejskiej, wobec niestosowania się do zaleceń Komisji Weneckiej.

Nie można się zgodzić z poglądem, że ocenia nas jakiś zagraniczny wrogi organ, bo przecież Polska jest członkiem Unii Europejskiej i tworzy tę Unię. Wstępując, ratyfikowała wiele traktatów, a polski Sejm mozolnie przystosowywał krajowe prawo do unijnych standardów państwa prawnego. Teraz Unia domaga się stosowania tych standardów przez kraj członkowski – Polskę. Stąd rezolucja podjęta przez Parlament Europejski i propozycje Komisji Weneckiej, która – przypomnę – zaproszona została do Polski przez ministra spraw zagranicznych.

Pragnę jednak jasno podkreślić, że jestem przeciwko ukaraniu Polski sankcjami, bo ucierpi na tym całe społeczeństwo, a nie tylko rząd, który nie przestrzega zapisów polskiej Konstytucji i demokratycznych zasad państwa prawnego, trójpodziału i równowagi władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. Skrajne sankcje, a myślimy tu o finansowych, uderzałyby w polską gospodarkę, które odczulibyśmy wszyscy. Dlatego trzeba zrobić wszystko, by do nałożenia sankcji na Polskę nie dopuścić.

Janusz Zemke

Warszawa, 1 maja 2016 r.

***


 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Dlaczego głosowałem za przyjęciem rezolucji Parlamentu Europejskiego ws. Polski

– Podczas sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego 13 kwietnia 2016 r. odbyło się głosowanie nad rezolucją w sprawie sytuacji w Polsce.  Przyjęta znaczną większością głosów eurodeputowanych (513 głosów "za", przy 142 przeciwnych i 30 wstrzymujących się) - budzi żywe zainteresowanie, wyrażane także w licznej korespondencji e-mailowej o podobnej krytycznej treści, w której polscy europosłowie z parlamentarnych frakcji popierających rezolucję, zaliczani są do grona zdrajców narodu. Dlatego poniżej przedstawiam swój pogląd na ten temat.

W styczniu odbyła się w Parlamencie Europejskim debata o przestrzeganiu praworządności w Polsce. Wbrew przyjętej praktyce, nie uchwalono wówczas żadnej rezolucji, gdyż Parlament Europejski liczył, że kryzys zostanie w Polsce szybko przezwyciężony.

Pozytywnie oceniono fakt, że polski rząd z własnej inicjatywy, zwrócił się do Komisji Weneckiej o ocenę sytuacji. Miesiąc temu, Komisja Wenecka przekazała Polsce dokument, który – moim zdaniem – rzetelnie analizuje przestrzeganie praworządności i formułuje propozycje działań dla polskiego rządu.

Niestety, w praktyce ani jedna z tych propozycji nie weszła w życie i pat wokół Trybunału Konstytucyjnego trwa nadal.

Moim zdaniem, w tej sytuacji Parlament Europejski ma obowiązek wyrażenia swojej opinii o sytuacji w Polsce. Nie można się bowiem godzić na paraliżowanie działalności Trybunału Konstytucyjnego, gdyż osłabia to niezawisłość całego wymiaru sprawiedliwości – jednego z filarów każdego demokratycznego państwa i bezpieczeństwa prawnego obywateli.

W rezolucji Parlamentu Europejskiego słusznie oczekuje się, że Komisja Europejska będzie nadal oceniała przestrzeganie podstawowych zasad, na których opiera się Unia. To bowiem Komisja Europejska jest strażnikiem traktatów europejskich, które Polska dobrowolnie ratyfikowała.

Oczekuję jednak, że wszystkie państwa członkowskie Unii Europejskiej będą traktowane w obszarze prawno-ustrojowym równo. Podobnie jak oczekuję, że polski rząd będzie rzetelnie współdziałał z Komisją Europejską, a wszelkie zmiany w Polsce będą przeprowadzane w zgodzie z obowiązującą Konstytucją RP.

Janusz Zemke

Strasburg, 14 kwietnia 2016 r.

***

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Miliony lipcowych gości w Polsce

– W lipcu Polska gościć będzie nawet do trzech milionów osób z całego świata. Spotkanie z papieżem będzie nie tylko przeżyciem duchowym ale przede wszystkim testem dla funkcjonowania państwa, jego administracji i służb, by w dzisiejszym niespokojnym świecie zapewnić polskim gościom bezpieczeństwo. Po zamachach w Brukseli pojawiają się nawet głosy powątpiewania, czy Światowe Dni Młodzieży w Krakowie w ogóle się odbędą, a może trzeba będzie wprowadzić jakieś zmiany gwarantujące uniknięcie zagrożeń terrorystycznych.

W środku lata czeka nas zarówno szczyt NATO w Warszawie, jak i Światowe Dni Młodzieży w Krakowie. Eksperci twierdzą, że o ile szczyt NATO nie jest w dużym stopniu narażony na atak terrorystów, a to ze względu na stosunkowo małą liczbę gości, którzy będą doskonale chronieni, o tyle Dni Młodzieży mogą się stać celem ataku.

To będzie dla polskich służb wyzwanie najwyższego rzędu. Główny powodem jest planowana skala imprezy. Miliony osób będą stłoczone na dość małej przestrzeni. Młodzi ludzie będą się też przemieszczać, spotykać, jeździć po Polsce. Według służb ryzykowna może być też lokalizacja imprezy na krakowskich Błoniach. Teren z jednej strony jest odgrodzony Wisłą, z drugiej autostradą, a to może powodować kłopoty z ewentualną ewakuacją.

Niestety, atak w Krakowie może być także atrakcyjny dla terrorystów z powodów ideologicznych. Pamiętajmy, że są nimi przecież absolutnie skrajni muzułmanie, którzy uważają, że wyznawcy innej religii to ich wrogowie.

Ostateczną decyzję w sprawie organizacji spotkania w Krakowie muszą podjąć polskie władze w porozumieniu z Watykanem i Episkopatem. Korzystając z informacji płynących ze służb całego świata, liczę, że w tej sprawie zachowają się odpowiedzialnie.

Janusz Zemke

Bruksela, 30 marca 2016 r.

***

 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Ataki terrorystów w Brukseli

– Na lotnisku Zeventem byłem kilkadziesiąt minut przed eksplozją, ale w momencie zamachu znajdowałem się już kilka przecznic dalej. Nie zauważyłem nic, co mogłoby zapowiadać taką tragedię...

Dzisiejsze wybuchy na lotnisku i w metrze w Brukseli są kontynuacją planu terrorystów po atakach w Paryżu. Bruksela jest nie tylko dobrym miejscem dla wykonania celu zamachowców, gdyż jest centrum europejskiego życia politycznego, dużych skupisk ludzi przemieszczających się środkami komunikacji, ale także stosunkowo łatwo tu o osoby chętne do udziału w przeprowadzeniu aktów terroru.

Musimy pamiętać, że to do Brukseli w latach 60. znaczne grupy muzułmanów przybywały do prac budowlanych i inwestycyjnych, a ich dzieci i wnuki bardzo się zradykalizowały.

Jestem tu siedem lat i Bruksela była zawsze miastem radosnym, pełnym młodzieży. Teraz od zamachów w Paryżu, kiedy w Brukseli aresztowano kilku wykonawców wybuchów w Paryżu, Bruksela stała się bardziej ponura, a wojsko jest obecne na ulicach.
Kiedy ktoś znajomy ma teraz zamiar przyjechać do Brukseli czy turystycznie czy na staż – uprzedzam, że dziś jest miasto niebezpieczne.

W Parlamencie Europejskim staramy się pracować normalnie.  Dziś uczestniczyłem w obradach Komisji Spraw Zagranicznych. Co dalej, nie wiem. Pewnie każdy z nas chciałby wrócić do domu na święta, ale jak wiemy - lotnisko jest zamknięte…

Sparaliżowanie miasta i Parlamentu Europejskiego byłoby sukcesem terrorystów, więc musimy funkcjonować normalnie, i mam nadzieję, że władzom Brukseli uda się przywrócić ład.

Janusz Zemke

Bruksela, 22 marca 2016 r.

***
 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Czy ustalenia szczytu Unii są dobre dla Polski?

– Odnoszę się do ustaleń szczytu państw unijnych ws. pozostania Wielkiej Brytanii w składzie Unii Europejskiej. Ustalenia są kompromisowe. Są one na pewno dobre dla Europy, a jeśli dla Europy, to także dla Polski. No bo jaki był wybór?

Jeśli np. nie doszłoby do porozumienia między Unią a Wielką Brytanią i wtedy mamy – jak w banku – że Wielka Brytania w referendum mówi Unii – NIE. Zarówno z punktu widzenia Unii, jak i Polski, obecność Wielkiej Brytanii w Unii jest pożądana i korzystna. Myślę, że tu wątpliwości nie ma.

Wreszcie, gdyby Wielka Brytania wystąpiła z Unii Europejskiej, to natychmiast odczuliby to Polacy, bo wówczas nie musiałaby się stosować do tych wszystkich reguł dotyczących dla przykładu świadczeń socjalnych, tylko wprowadziłaby rozwiązania wyłącznie własne.

Decyzja szczytu to jest kompromis, ale – moim zdaniem – byłoby w obecnej sytuacji uzyskać kompromis korzystniejszy dla Polski.
Gdyby Wielka Brytania opuściłaby Unię, to fundusze strukturalne uległyby ogromnej zmianie i o tym też musimy pamiętać, jako dotąd największy beneficjent takich funduszy w ostatnich latach.
Ustalenia szczytu oczywiście nie przesądzają o tym, czy Wielka Brytania pozostanie, czy też opuści Unię. O tym ostatecznie zdecydują Brytyjczycy w czerwcowym referendum.

Ale rząd brytyjski, nie mając porozumienia z Unią, byłby dosyć bezbronny, jeśli chodzi o promowanie integracji ze wspólnotą europejską. Brak porozumienia, oznaczałby bardzo jasny wynik w referendum – negatywny! Nic nie jest przesądzone, a sondaże pokazują, że jest tam sytuacja podziału pół na pół, mniej więcej połowa osób uważa, że Wielka Brytania powinna w Unii pozostać, a druga połowa, że wyjść.

Wyjście Wielkiej Brytanii bardzo by uderzyło nie tylko w Unię, ale także w Polskę. Warto wiedzieć, że Wielka Brytania należy do największych płatników finansowych do unijnego budżetu, gdyż na czysto wpłaca co roku ok. 6,5 miliarda euro! My też korzystamy w dużym stopniu z tych pieniędzy, bo dzięki nim stać nas na liczne inwestycje infrastrukturalne czy dopłaty dla rolnictwa. Wyjście z Unii musiałoby doprowadzić szybko do korekty unijnego budżetu, a mogłaby być ona tylko w jedną stronę. Obniżenie wydatków Unii oznaczałoby szukanie oszczędności w wydatkach poszczególnych krajów członkowskich i uderzyłoby także w Polskę. Odbiłoby się także na ograniczeniu świadczeń socjalnych dla 800 tysięcy Polaków pracujących na Wyspach, bo wówczas Wielka Brytania nie musiałby się liczyć z żadnymi rozstrzygnięciami obowiązującymi na poziomie Unii.

Dlaczego nieco inaczej traktuje się pojmowanie solidarności europejskiej wobec Wielkiej Brytanii? Otóż od początku właśnie ten kraj wywalczył sobie różne rozwiązania, specyficzne tylko dla niego. Dla przykładu można podać, że Wielka Brytania zastrzegła sobie, że nigdy nie wprowadzi euro, obowiązuje tam nieco inny system dopłat dla brytyjskich rolników niż w pozostałej części Unii. To jest cena, jaką płaci Unia Europejska za udział Wielkiej Brytanii w wielkim projekcie unijnym. Pamiętajmy, że zawsze coś jest za coś. Osłabiona Unia jednak pozostaje, a wyjście Wielkiej Brytanii oznaczałyby na poziomie unijnym gigantyczne kłopoty.

Dzisiaj zaryzykowałbym tezę, że w referendum 23 czerwca większość Brytyjczyków zagłosuje za pozostaniem w Unii, ale na wynik referendum mogą mieć wpływ różne czynniki mające miejsce w najbliższym czasie przed głosowaniem – jakiś zamach terrorystyczny (odpukuję, by do tego nie doszło), jakaś wielka fala uchodźców szturmujących Wyspy, itp.

Janusz Zemke
Bruksela, 24 lutego 2016 r.

***


 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Podkomisja bez mocy prawnej?

– Wczoraj minister obrony narodowej Antoni Macierewicz ogłosił powałanie nowej podkomisji, która ma od początku badać przyczyny kastrofy polskiego samolotu pod Smoleńskiem w 2010 roku.

Moim zdaniem, ustalenia tej podkomisji nie mają żadnej mocy prawnej, i – jakie by nie były – nie mogą zmienić decyzji komisji kierowanej przez ministra Jerzego Millera.

Skoro tak, a na pewno tak, to jest to podkomisja wyłącznie o charakterze propagandowym!
Będzie tylko mnożyła różne wątpliwości, bo przecież zamachu żadną miarą udowodnić się nie da, będzie zasiewała wątpliwości.

Problem polega na tym, że ta PiS-owska, propagandowa wersja, zostanie przygotowana za pieniądze podatników. Prace takiej komisji są kosztowne i ta obłędna koncepcja zamachu – na co nie ma żadnego poważnego dowodu – będzie drążona na koszt nas wszystkich.


Druga sprawa polega na tym, że powołanie tego typu komisji przez Antoniego Macierewicza ośmiesza zasady i sposób badania katastrof lotniczych. Organy państwa, które to robią, składają się z ludzi, którzy mają certyfikaty i kompetencje. A tu mamy grono osób, które się wpisały w pisowską propagandę.


Po trzecie, to jest bezceremonialne i bezwzględne przeniesienie zespołu politycznego PiS-u z Sejmu na grunt państwowy. To jest próba stopienia państwa i poważnego resortu, jakim powinno być Ministerstwo Obrony Narodowe oraz Wojsko Polskie, z polityką PiS-u.

To prowadzi do bezpośredniego upolitycznienia MON-u. Wszyscy poprzedni ministrowie byli oczywiście politykami, ale bardzo dbali o to, żeby ministerstwo nie uczestniczyło w działaniach politycznych i propagandowych jakiejkolwiek partii. Prawica nie ma cienia tego typu wątpliwości. Żadnych!

Uważa, że administracja rządowa po to tylko jest, by wykonywać wolę polityczną rządzącej w danym momencie partii. Ci, którzy biorą w tym udział, kiedyś będą musieli się za to, co najmniej mocno się wstydzić. Przestrzegam poważnych ludzi, żeby nie angażowali się w tego typu polityczne, propagandowe przedsięwzięcia.

Janusz Zemke

Warszawa, 5 lutego 2016 r.

***
 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Rozmowy o Polsce w Parlamencie Europejskim

– Prezydent i premier wśród europejskich polityków. Miłe słowa pana prezydenta RP o polskiej demokracji i zgodzie, to za mało. Spodziewałem się, że Andrzej Duda powie, iż włączy się w rozwiązanie naszych kłopotów.
 Nie rozumiem twardego stanowiska pana Kaczyńskiego. To przypomina mi taką sytuację: oto mąż bije w domu żonę i jest przekonany, że sąsiedzi nie powinni się do tego wtrącać. Mają siedzieć cicho i udawać, że nic się nie dzieje.

Nasz kłopot polega na tym, że nie mieszkamy w wolno stojącym domku, tylko w bloku o nazwie Unia Europejska.

W debacie o Polsce w Parlamencie Europejskim nie będzie tak, że każdy może zabrać głos. Potrwa ona ok. 90 minut i na każdą frakcję polityczną w PE - a jest ich osiem - przypadają trzy wypowiedzi. Czas jest więc ograniczony.

W tych frakcjach, w których są Polacy, na pewno nie zabraknie ich głosu.

Na pewno żadne decyzje czy konkretne zalecenia nie zapadną. Mimo że to debata, którą można nazwać "informacyjną" i nie niesie ona żadnych konsekwencji, to pogłębi niekorzystny obraz naszego kraju.

Każde z 28 państw ma swoje problemy, ale nikomu nie zależy na tym, by mówić o nich na europejskim forum. Co portugalski eurodeputowany wie o polskich problemach? Niewiele, natomiast dziś się przekona, że u nas źle się dzieje, np. ze zmianą prawa czy mediami publicznymi.

Janusz Zemke w "Gazecie Pomorskiej", 19 stycznia 2016 r.

***

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Broń jądrowa w Polsce?

Czy Polska powinna rozważyć udostępnienie naszego terytorium dla amerykańskiej broni jądrowej? Takie faktycznie pytanie postawił wiceminister obrony narodowej Tomasz Szatkowski.

Gdyby tak miało się stać, to zmniejszyłoby, i to zdecydowanie, bezpieczeństwo naszego kraju, bowiem kraj, który posiada na swoim terytorium broń jądrową staje się celem potencjalnego ataku. W razie konfliktu broń jądrowa byłaby przeznaczona do zniszczenia w pierwszej kolejności.

Absolutnie nie sądzę, by Amerykanie byli zainteresowani umieszczeniem w Polsce broni jądrowej, bo Amerykanie i Rosjanie posiadają międzykontynentalne środki przenoszenia broni jądrowej. Po co więc im Polska.

Jak dotąd nie zdarzyło się, by Ministerstwo Obrony Narodowej dementowało wypowiedź swojego wiceministra.

Ze strony politycznej można wziąć pod uwagę dwie możliwości. Albo pan wiceminister naprawdę wierzy w to, co mówi – co byłoby niebezpieczne. Albo mieliśmy do czynienia z próbą wypuszczenia balona próbnego w celu odczytania reakcji naszych sojuszników.
Wiceminister Szatkowski jest bliskim współpracownikiem ministra Macierewicza. Czyli ta wypowiedź nie jest też elementem gry między nimi.

Janusz Zemke
Bruksela, 7 grudnia 2015 r.

***
 

Strona: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10 z 12