Janusz Zemke
Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.
Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.

Wybory do Parlamentu Europejskiego 2019

W dniach 23–26 maja 2019 r. obywatele Unii Europejskiej wybiorą następny Parlament Europejski. To czas, by pokazać, że Twój głos też się liczy. Aby dowiedzieć się więcej, zapoznaj się z informacjami...

Czytaj całość »

GALERIE FOTO

Obraz 4892

Uważam, że...

W polskiej polityce agresja przekracza granice

– Zostałem posłem w 1989 roku. Sprawowałem mandat w polskim Sejmie przez 20 lat i powiem szczerze, że w 2009 z chęcią odszedłem z Sejmu do Parlamentu Europejskiego, dlatego, że obserwowałem przez te lata zjawiska, które mnie niepokoiły: obniżanie się jakości polskiej czołówki politycznej i absolutny wzrost agresji w kontaktach wzajemnych. Uważam, że agresja teraz przekracza wszelkie granice.

W mojej ocenie w unijnych instytucjach agresywne wystąpienia zdarzają się incydentalnie. W Parlamencie Europejskim nie ma takiej atmosfery niechęci i agresji, jaką się obserwuje w polityce polskiej.

W polskiej polityce rywal polityczny to nie przeciwnik, ale wróg i najlepiej go zdeptać. Pan Paweł Adamowicz, zamordowany prezydent Gdańska, też takie momenty przeżywał i nie udawajmy, że tego nie było.

Janusz Zemke

19 stycznia 2019 r.

Czytaj całość »

GALERIA STAŻYSTÓW POSŁA J. ZEMKE

Obraz 624

Polska Prezydencja w Radzie UE

1 stycznia 2012 r. po raz siódmy w historii prezydencję w Radzie Unii Europejskiej przejęła DANIA. Tym samym zakończyło się, sprawowane od 1 lipca 2011 roku polskie przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej.

Czytaj całość »

Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.

W UNII EUROPEJSKIEJ

* W UE na jednego emeryta pracuje teraz czterech Europejczyków. W 2020 r. będzie ich pięciu, a w 2060 r. tylko dwoje.

* Średni wiek przejścia na emeryturę w 2010 r. to 61,4 lata.

* Przewidywana dziś długość życia mężczyzn to 76 lat, kobiet - 82. W 2060 r. będzie to już 84 lata dla mężczyzn i 89 lat dla kobiet.

* Odsetek liczby osób pracujących w porównaniu do liczby osób powyżej 75 roku życia wzrośnie z 25,4 proc. dziś do 53,5 proc. w 2060 r.

* W 2060 r. wydatki publiczne związane ze starzejącym się społeczeństwem będą wynosić już 4,75 proc. PKB, a wydatki związane z emeryturami 2,4 proc. PKB.

Czytaj całość »

Internauci piszą...

Skutki represyjnej ustawy

– Zachęcam do przeczytania artykułu w "Gazecie Wyborczej" "Anatomia represji, bezprawia i niesprawiedliwości – do czego prowadzi polityka nienawiści" Tomasza Piechowicza z 25 stycznia 2019 r.

Autor opisuje mechanizm działania rządzącej władzy, która pozbawiła świadczeń emerytalnych tysiące ludzi. Czytamy m.in.:
(...) To smutne i tragiczne, jak łatwo było, manipulując opinią publiczną, np.: epatując wysokością generalskich emerytur, stosując bezczelne insynuacje o oprawcach oraz ich nienależnych przywilejach (przy zupełnej bierności większości polityków i wolnych mediów), pozbawić kilkadziesiąt tysięcy funkcjonariuszy Policji i innych służb III RP konstytucyjnych praw, w tym również możliwości ich dochodzenia przed wolnym, niezawisłym sądem w sporze z coraz bardziej autorytarną władzą.

W moim przypadku Instytut Pamięci Narodowej twierdzi, że tylko realizuje zapisy tej represyjnej ustawy, bez analizy zakresu czynności wykonywanych przez poszczególnych funkcjonariuszy, jednoznacznie deklarując, że władczą decyzję w tej sprawie podejmuje Zakład Emerytalno-Rentowy MSWiA, który ze swej strony stoi na stanowisku, że jest związany informacją IPN i w ogóle jej nie weryfikuje. Oba organy odsyłają po merytoryczne rozstrzygnięcie „co do istoty sprawy” do sądu, a ten przez ponad rok uchyla się od odpowiedzialności oraz oceny materiału dowodowego nawet w tak absurdalnej sprawie jak moja, zasłaniając się koniecznością zajęcia stanowiska przez ”fasadowy” Trybunał Konstytucyjny, który też nie zamierza tego robić. I „koło się zamyka”. (...)"

Czytaj cały artykuł TUTAJ

(Dane adresowe do wiadomości posła J. Zemke, 26 stycznia 2019 r.)

***

Czytaj całość »

Kurs obsługi komputera

Obraz 2642

Licznik odwiedzin

12900756
Obecnie stronę przegląda
152 użytkownik(-ów)
  • RSS RSS: Aktualności
  • RSS RSS: Komunikaty
  • Zapraszamy seniorów z Kujaw i Pomorza na bezpłatne kursy komputerowe "Komputer oknem na świat". Zgłoszenia przyjmują biura poselskie w Bydgoszczy (tel. 737 48 75 71), Inowrocławiu (tel. 737 48 75 71), Grudziądzu (tel. 736 83 29 30), Toruniu (737 48 75 71), Włocławku (736 83 29 28 ) oraz Piotrkowie Kujawskim (tel. 604 43 83 72).

Komunikaty

* 16 lutego 2019 r. poseł Janusz Zemke, jako członek władz krajowych SLD, weźmie udział w konwencji krajowej partii w Warszawie, podczas której w głosowaniu tajnym delegaci zdecydują o formule udziału SLD w wyborach do Parlamentu Europejskiego w maju br.

* Od 11 do 14 lutego 2019 r. obradował w Strasburgu Parlament Europejski. Dyskusję o przyszłości Europy kontynuowano tym razem z premierem Włoch. Europoslowie zagłosowali nad dokumentami o warunkach transportu zwierząt w Europie, regulacji rynku pojazdów rolniczych i leśnych oraz oszczędnym gospodarowaniu zasobami wody. Wystąpienia posła Janusz Zemke zobacz TUTAJ. Więcej tematów TUTAJ

* 10 lutego 2019 r. w"Wydarzeniach" Polsat News, poseł Janusz Zemke wypowiadał się w materiale redaktora Roberta Gusty o zakupie dywizji mobilnego systemu rakietowego Himars i na tym tle ciągle dużych jeszcze potrzebach modernizacyjnych polskiej armii

Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć film.

* 8 lutego 2019 r. w "Wydarzeniach" Polsat News, w materiale redaktor Doroty Bawołek, poseł Janusz Zemke komentował europejskie ustalenia ws. dalszej realizacji rurociągu Nord Stream2

Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć film.

* 1 lutego 2019 r. o godz. 17,00 w radiu TOK FM gościem "Wywiadu politycznego" , audycji redator Karolina Lewicka, był poseł Janusz Zemke. Zapraszamy do wysłuchania audycji w internecie.

* 1 lutego 2019 r. FSSM wystosowała apel do liderów ugrupowań politycznych o zjednoczenie sił demokratycznych przed bliskimi już wyborami, odwołując się do pamięci wydarzeń i obchodzonych w tym roku – 30 rocznicy Okrągłego Stołu, 20-lecia przynależności do NATO i 15 lat w Unii Europejskiej. Tekst apelu w "Poradniku dla emerytów..."

* 30 i 31 stycznia 2019 r. w Brukseli trwają obrady Parlamentu Europejskiego na sesji plenarnej. Wśród tematów: Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu, zwalczanie atmosfery nienawiści oraz przemocy..., a także debata z udziałem premiera Finlandii Juhy Sipilä na temat przyszłości Europy. Inne tematy: TUTAJ

* 29 stycznia 2019 r. o 17,45 w audycji radiowej "Puls Trójki", gościem redaktor Beaty Michniewicz był ze studia w Brukseli poseł Janusz Zemke.

* 28 stycznia 2019 r. europoseł Janusz Zemke (za pośrednictwem Skype'a z Brukseli) oraz poseł Marek Jakubiak byli gośćmi "Debaty wieczoru" (w wieczornym bloku Wydarzenia i opinie) Polsat News. Rozmowa toczyła się wokół zapowiedzi przyjazdu prezydenta Francji do Polski oraz zatrzymania przez CBA sześciu osób związanych z MON i PGZ.

* 26 stycznia 2019 r. o godz. 19,35 poseł Janusz Zemke w programie TVN24 "Fakty po Faktach" dyskutował z Piotrem Strzemboszem o skutkach wydarzeń w Polsce powodowanych mową nienawiści. Zapraszamy do oglądania w internecie!

* 24 stycznia 2019 r. poseł Janusz Zemke poinformował kierownictwa SLD i FSSM RP o zamierzonych dalszych działaniach w organach europejskich europosłów S&D (K. Łybacka, B. Liberadzki, J. Zemke) ws. zapobieżenia skutkom represyjnej ustawy z 2016 r., czytaj dalej...

* Komisja Prawna FSSM RP poinformowała, iż skierowany został do sądu prywatny akt oskarżenia przeciwko premierowi Mateuszowi Morawieckiemu za treść odpowiedzi na pytanie posła Janusza Zemke, zadane 4 lipca 2018 r. w Parlamencie Europejskim, czytaj więcej...

* 22 stycznia 2019 r. opublikowaliśmy odpowiedź komisarza KE na interpelację posła J. Zemke ws. naliczania VAT od dotacji unijnych na inwestycje proekologiczne, czytaj więcej...  W "Poradniku dla emerytów..." - nowe publikacje dot. spraw odwoławczych od decyzji ZER i wypłacania ekwiwalentów za niewykorzystane urlopy...

Sonda

Jak PE powinien wpływać na przyszłość Europy?

Komentarz na gorąco...

Mowa nienawiści

– Jestem daleki, by mówić, że morderca Pawła Adamowicza był silnie powodowany politycznie, natomiast jest faktem, że ta śmierć, ta tragedia będzie miała skutki polityczne. To tragiczne wydarzenie wywołało bardzo duże emocje polityczne.

Moim zdaniem należy zwrócić uwagę na "testament polityczny", jaki pozostawił po sobie prezydent Gdańska, który chciał uczynić głównym wydarzeniem 2019 roku obchody 30 rocznicy wyborów 4 czerwca 1989 r.

Paweł Adamowicz był prezydentem aktywnym politycznie, on kierował miastem w sposób bardzo otwarty, podkreślał wolność i solidarność. Jako przykład przesłania Adamowicza wymieniłbym jego stosunek do historii, powstanie głównie z jego wsparciem Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku.

Zginął człowiek, ale to był człowiek, który działał w określony sposób i poglądy miał bardzo jasne. Myślę, że trzeba robić wszystko, by się tego trzymać, bo miliony Polaków w Gdańsku, w wielu innych miastach i mediach społecznościowych pokazały, że się z nim utożsamiają.

Dyskutując o mowie nienawiści w przestrzeni publicznej, trzeba zauważyć, że prokuratorzy zbyt często umarzają sprawy siejące nienawiść, zaś politycy w dużym stopniu odpowiadają za język, jakim wywołują konflikty oraz za temperaturę wydarzeń. Nie da się też pomniejszyć odpowiedzialności dziennikarzy w tej kwestii przy opisywaniu w swoich mediach życia publicznego w naszym kraju. Uważam, że każdy powinien robić to, co do niego należy, mając określoną rolę w społeczeństwie obywatelskim.

Janusz Zemke

Warszawa,
27 stycznia 2019 r.

***

Czytaj całość »

GALERIA LAUREATÓW KONKURSÓW

Obraz 1247

FUNDACJA im. JERZEGO SZMAJDZIŃSKIEGO

Obraz 1294

Strona Komisji Europejskiej po polsku

* Funkcjonuje specjalna strona internetowa Komisji Europejskiej w języku polskim. Zapraszamy do korzystania z jej treści TUTAJ

Staże i wizyty naukowe
w Parlamencie Europejskim

Pragnąc wnieść swój wkład w rozwój edukacji europejskiej i szkolenie zawodowe oraz umożliwić obywatelom poznanie zasad funkcjonowania instytucji, Parlament Europejski oferuje różne rodzaje staży i „wizyt naukowych” w Sekretariacie Generalnym PE oraz w innych instytucjach europejskich.

Czytaj całość »

Kalendarz

16 Lutego 2019
Sobota
Imieniny obchodzą: Danuta, Bernard i Szymon
Do końca roku zostało
318 dni.

Ostatnia aktualizacja

0

Komentarz na gorąco...

Strona: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10 z 13

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Ustawa karą za służbę w "PRL - totalitarnym państwie"

– W 2009 roku posłowie PiS i PO, przy sprzeciwie SLD, przyjęli ustawę, która radykalnie obniżyła emerytury b. funkcjonariuszom organów bezpieczeństwa.

Przyjęto wtedy zasadę, że każdy kto służył w nich do 1990 r., za rok służby otrzymywał świadczenie wg wskaźnika 0,7%, a nie 2,6%. Za pracę po 1990 roku liczono im świadczenia wg wskaźnika 2,6%.
Ówczesny Klub Poselski SLD zaskarżył tę ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, gdyż sprzeciwialiśmy się wprowadzeniu zasady odpowiedzialności zbiorowej.

Trybunał Konstytucyjny nie zgodził się z naszą argumentacją. Po wykorzystaniu krajowej drogi odwoławczej w polskich sądach, wielu funkcjonariuszy złożyło skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Wspieraliśmy ich argumentacją prawną. Niestety, także Trybunał w Strasburgu nie podzielił argumentów skarżących.

Przygotowywana nowelizacja ustawy w swej represyjności idzie znacznie dalej. Pogłębia nie tylko odpowiedzialność zbiorową, ale jest po prostu aktem zemsty.

Przyjmuje się bowiem, że każdy kto służył chociażby 1 dzień do 1990 roku w organach bezpieczeństwa państwa, a potem ponad 20 lat lojalnie służył w organach III RP, to i tak za wszystkie lata służby (a nie tylko do 1990 roku) poniesie odpowiedzialność w postaci obniżenia świadczeń emerytalnych. Za każdy rok służby, także tej w III RP będzie miał wskaźnik 0,5 %, podczas gdy w systemie powszechnym obowiązuje 1,3 %.

Czyli, jeżeli ktoś pracował miesiąc w technice operacyjnej do 1990 r., a potem był 25 lat wzorowym policjantem, to i tak emeryturę będzie miał zmniejszoną pięć razy (z 2,6% do 0,5 %).

Dodatkowo rozszerzono katalog organów bezpieczeństwa państwa, które są oceniane jak dyskwalifikujące. Dotyczy to np. służby w Biurze Ochrony Rządu, w wywiadzie i kontrwywiadzie wojskowym.
Występują dzisiaj dalej przypadki, że emerytury byłych funkcjonariuszy są wysokie. Należało więc zająć się nimi, a nie po raz drugi karać dziesiątki tysięcy funkcjonariuszy. Ponadto ustawa obejmie także renty inwalidzkie oraz renty rodzinne po zmarłych byłych funkcjonariuszach.

Rząd podaje, że ustawa dotknie ok. 35 tysięcy ludzi. Skala rzeczywista będzie jednak większa.
W projekcie ustawy określa się wprost, że PRL była państwem totalitarnym. Może to wkrótce – np. w związku z potrzebami budżetu państwa – prowadzić do znacznego rozszerzenia grup osób, którym radykalnie zostanie obniżona emerytura.

Przecież do 1990 roku służyli w wojsku obecni emeryci wojskowi, funkcjonariusze więziennictwa i wielu innych służb mundurowych.
Wprowadzana obecnie ustawa już rozszerza grupy osób, które będą miały obniżone emerytury. Nikt nie da gwarancji, że ten proces nie będzie jeszcze pogłębiony.

***
Więcej w opracowaniu Poradnika dla emerytów mundurowych...:
http://www.janusz-zemke.pl/_poradnik/_news/18/0/3712/projekt_ustawy_ponownego_.html

Janusz Zemke

Strasburg, 24 listopada 2016 r.

***

 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Donald Trump 45. prezydentem USA. Co to oznacza dla Europy i Polski?

– To będzie trudny moment dla Unii Europejskiej, a wynika on z wielu niejasności. Trump podczas kampanii wyborczej krytycznie oceniał wiele spraw europejskich. Wielokrotnie zapowiadał, co jest dla nas szczególnie ważne, że Stany Zjednoczone zmniejszą swoje zaangażowanie w Europie. Gdyby dotrzymał słowa z kampanii, ale dobrze wiemy, że potem to w życiu różnie bywa, ale warunkowo – gdyby tego słowa dotrzymał, to oznaczałoby dla Europy, w tym także dla Polski, cały szereg dużych problemów.

Jak wiemy – bezpieczeństwo Unii i Europy opiera się w dużym stopniu na potencjale Stanów Zjednoczonych i sojuszu natowskiego. Pamiętajmy, że spośród 28 państw UE aż 24 państwa należą do NATO, a mniej więcej 70 proc. całego natowskiego potencjału stanowią siły Stanów Zjednoczonych. Gdyby zatem rzeczywiście okazało się tak, że USA radykalnie zmniejszyłyby swą obecność w Europie, to bezpieczeństwo europejskie byłoby słabsze, ale mogłoby też oznaczać dla Europy konieczność dużego zwiększenia wydatków na bezpieczeństwo i obronę. Idąc dalej, takie decyzje zawsze odbijają się na poziomie życia, dzieją się kosztem czegoś, przykładowo świadczeń socjalnych, itd.

Jestem zaniepokojony, bo te przedwyborcze zapowiedzi Donalda Trumpa nie były dobre dla Europy.

Natowskie bezpieczeństwo państw zasadza się na idei, że jak coś jakiemuś z nich grozi, to wszystkie zrzeszone w NATO państwa czują się odpowiedzialne za bezpieczeństwo tego jednego. Zapowiedziana przez Trumpa zmiana polegać ma wpierw na ocenie zaangażowania danego państwa w zobowiązania wobec USA, czy wystarczająco dużo wydaje na swoje wojsko, a dopiero później na podjęciu decyzji czy warto je bronić. To oznacza różne traktowanie państw, które dziś wchodzą do NATO i nie wiadomo co stanowiłoby kryterium oceny któremu państwu pomożemy, a któremu nie.

Na pewno wynik wyborów w USA spędza sen z powiek przywódcom takich państw, jak Litwa, Łotwa, Estonia… Mam też niejasność, czy Stany Zjednoczone wywiążą się z tych obligacji jakie na siebie przyjęły podczas szczytu natowskiego w Warszawie, bo pamiętajmy, że zobowiązania Stanów Zjednoczonych dotyczyły umieszczenia sił rotacyjnych USA w państwach, takich jak Polska, Litwa, Łotwa, Estonia, Bułgaria i Rumunia. Amerykanie przewidzieli na to środki finansowe, ale tylko na najbliższy rok budżetowy, o czym się w Polsce raczej nie mówiło. Chodzi o kwotę 3 miliardów 200 milionów dolarów. Jeśli Donald Trump będzie chciał to zmienić, (a trzeba dodać, że republikanie zdobyli większość w Kongresie i on może zrobić wszystko), to mogłoby się okazać, że za rok będziemy musieli przede wszystkim liczyć na siebie. Niestety Polska nie ma takiego potencjału i nie będzie miała, żeby samodzielnie mogła zadbać o swoje bezpieczeństwo. Musimy liczyć na siebie, ale także liczyć na sojusznicze wsparcie, i tu podkreślę z całą mocą – te zapowiedzi Donalda Trumpa z kampanii wyborczej – dla Polski były zapowiedziami złymi.

Tylko…, to była kampania wyborcza, teraz zaczyna się twarde życie i odpowiedzialność. Zobaczymy zatem niedługo czy te zapowiedzi rzeczywiście będą realizowane. Będzie na to cały rok przyszły…

Janusz Zemke

Bruksela, 9 listopada 2016 r.

***


 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Caracali nie będzie. Zastój w modernizacji wojska

– Zerwano negocjacje z francuskim producentem odnoszące się do warunków offsetu w przetargu na zakup śmigłowców Caracal. Co to oznacza? Na przykład w Inowrocławiu mamy brygadę, która jeszcze przez wiele lat będzie latać na śmigłowcach poradzieckich. Ze względów technicznych będą musiały być one wycofywane z wojska.

To, co się stało z Caracalami, świadczy niestety, o zupełnym zastoju w technicznej modernizacji wojska. W bieżącym roku planowano wydać na ten cel ponad 10 miliardów złotych, a wydatki w pierwszym półroczu wynosiły 1,2 miliarda.
Dlaczego jest to niepokojące? Ponieważ to nie tylko wojsko nie dostanie nowoczesnego sprzętu, ale te pieniądze mogą nie trafić do polskiego przemysłu!

Z jednej strony, mówi się o gigantycznych pieniądzach, które zostaną przeznaczone na techniczną modernizację wojska, o wydaniu kwoty przekraczającej 130 miliardów w ciągu następnych lat, ale fakty są takie, że nie ma poważnych decyzji, które pozwalałyby mądrze spożytkować te pieniądze.
Problem polegał na tym, że od początku PiS było przeciwne Caracalom. Tylko, że już rok temu rząd mógł unieważnić przetarg i rozpocząć nowy. Tymczasem stracono rok, a polska armia nie jest modernizowana.

Zaskakująco pan minister dokonał zakupu śmigłowców Black Hawk z wolnej ręki, tylko że to była wolna ręka ministra Macierewicza.

Moim zdaniem, zadecydowała - niestety - głównie polityka. Od przetargu można odstąpić, gdyby pojawiła się awaryjna sytuacja związana z pilnymi potrzebami wojska. Moim zdaniem, nic takiego się nie stało. Finał jest taki, że nie do końca wiemy, ile śmigłowców teraz Polska kupi, jaka będzie ich cena - krótko mówiąc: to, co się dzisiaj dzieje, jest bardzo mało przejrzyste.

Janusz Zemke

Strasburg-Warszawa, 6-11 października 2016 r.

***

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Polacy ofiarami Brexitu

* W wielu moich wypowiedziach medialnych jeszcze przed referendum w Wielkiej Brytanii o pozostaniu czy wyjściu z Unii Europejskiej mówiłem, że ofiarami Brexitu będzie Polska i Polacy pracujący na Wyspach. Gorzka to satysfakcja, tym bardziej, że glebę do takiej sytuacji tworzyli populiści i kłamcy szczujący w Wielkiej Brytanii przeciwko cudzoziemcom i Polakom, których tam jest prawie milion i przeciwko Unii Europejskiej. A w Polsce bardzo wielu polityków życzliwie przyglądało się temu bez żadnej refleksji. Tak jak dla Polaka imigrantem jest Czeczen lub Ukrainiec, tak dla Brytyjczyków Polak.

Minister Waszczykowski od początku zapowiadał, że będzie rozwijał strategiczne partnerstwo z Wielką Brytanią, w domyśle – kosztem Unii Europejskiej. Skoro jednak ten strategiczny partner wyszedł ze Wspólnoty, wypada mieć nadzieję, że z bezpieczeństwem Polaków będzie lepiej. Ale na to się nie zanosi, mimo zaklęć szefa naszej dyplomacji.

Wczorajszy wyjazd ministrów spraw zagranicznych i spraw wewnętrznych do Londynu i spotkanie się tam z ich odpowiednikami miał typowo charakter propagandowy i pijarowski. Nie znaczy więcej niż zasygnalizowanie Brytyjczykom, że sprawa jest ważna. Co prawda po powrocie odtrąbią sukces, ale przecież przed kilkoma dniami był w Polsce szef brytyjskiej dyplomacji. Boris Johnson powiedział, że stosunki brytyjsko-polskie przechodzą z poziomu dobrych do świetnych, pozostaje więc czekać na efekty w postaci m.in. większej ochrony polskich obywateli. Jednakże napady brytyjskich chuliganów na imigrantów są w sporej mierze nieprzewidywalne i nie da się chronić wszystkich.
Moim zdaniem, wpierw powinno się odbyć spotkanie obu pań premier, Beaty Szydło z Theresą May, a potem ministrowie obu krajów powinni wypracować szczegółowe plany bezpieczeństwa Polaków.

Uważam, że Polacy na Wyspach powinni się bardziej zorganizować. Napady z powodu pochodzenia narodowościowego musiałyby być zgłaszane nie tylko policji ale nagłaśniane w mediach, by powoli zmieniać nastawienie lokalnych władz i mieszkańców.
Jeśli nie będzie widocznych zmian, to część Polaków będzie decydowała się na wyjazd, jednak myślę, że częściej będą szukali pracy raczej w Niemczech, Holandii czy Skandynawii, niż wracali do Polski.

Janusz Zemke
Bruksela, 6 września 2016 r.

***

Czytaj całość »

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Pucz w Turcji

* Z próbą zamachu wojskowego w Turcji jest dość niejasna sytuacja. To, że do puczu doszło – wszyscy wiemy, ale nie wiemy do końca kto za tym stał. Pucz był w zasadzie wewnątrz armii. Nie do końca wiadomo, jaki miał zasięg, dlatego, że nawet ci żołnierze, którzy dziś są aresztowani, mogli nie wiedzieć do końca w czym na rozkaz biorą udział.

Pierwszy problem dotyczy skali, a ta skala ma fundamentalne znaczenie dla dalszej sprawności i roli politycznej armii tureckiej. Turcja jest mocarstwem w tym regionie i teraz nie mamy odpowiedzi na pytanie – czy obecna władza całkowicie panuje nad wojskiem? Jest więcej pytań niż odpowiedzi.

W wymiarze politycznym, obecna turecka władza nie wykonuje resetu w stosunkach zagranicznych, ma umowę z Unią Europejską dot. migrantów, ale co ciekawe, niedawno odnowiła po 6 latach stosunki z Izraelem, nawiązuje kontakty z Rosją i teraz nie wiadomo z czego ten bunt wynika. Czy przykładowo nie było zgody na to, czy jak się ładnie mówiło, to walka o demokrację. Nie bardzo wierzę w takie tłumaczenia, że wojsko robi zamach, żeby był wyższy poziom demokracji.

Ciekawe będzie jak ów zamach wpłynie na sprawy wewnętrzne Turcji. Ja się zgadzam z taką tezą, że wokół Turcji będzie stabilizacja i Turcja szybko się wycofa z ostrych sformułowań wobec Stanów Zjednoczonych, bo zdecydują o tym interesy gospodarcze i wojskowe. Natomiast obecne władze skrupulatnie wykorzystają sytuację zamachu do eliminacji ludzi, którzy ich zdaniem mogliby szkodzić prezydentowi R. Erdoğanowi. Także metodami policyjnymi, decyzjami dyktatorskimi, dla których usprawiedliwieniem będzie sprzątanie kraju po puczu.

Janusz Zemke

Warszawa, 17 lipca 2016 r.

***
 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Szczyt NATO w Warszawie i co dalej...

* 8 i 9 lipca odbywać się będzie w Warszawie szczyt NATO. To bardzo ważne spotkanie, zważywszy, że takie szczyty organizowane są mniej więcej co dwa lata. Wezmą w nim udział przywódcy i najważniejsze osoby z natowskich państw – prezydenci, premierzy, kanclerz (28 osób), ale równie liczna będzie grupa przedstawicieli państw, które mają różne umowy podpisane z NATO, np. prezydent Ukrainy, Gruzji, król Jordanii itd. Będzie to w tym roku pod względem politycznym najistotniejsze spotkanie po II wojnie światowej.

Każdy szczyt kończy się decyzjami. Tym razem zapadną decyzje, które są ważne dla Polski, Rumunii, Bułgarii, Litwy, Łotwy i Estonii.
Począwszy od roku 2014 zmieniła się w NATO optyka w postrzeganiu Rosji. To jest związane z agresją rosyjską na Krym i z tym, co dzieje się na wschodniej Ukrainie. Rosja do 2014 r. uznawana była przede wszystkim jako partner. Liczono, że będzie partnerem w rozwiązywaniu różnych problemów z bezpieczeństwem na świecie.

Jednak Rosja to dla NATO obecnie problem, dlatego że używa czynnika wojskowego do osiągania swoich celów. NATO szuka odpowiedzi na takie nowe zagrożenia. Jedną z odpowiedzi była znacznie większa skala ćwiczeń natowskich, choćby na terenie Polski. Liczba żołnierzy natowskich, którzy u nas ćwiczą wzrosła w ciągu ostatnich lat kilka razy. Kolejną z tych odpowiedzi będzie ulokowanie na wschodzie 4 grup bojowych, nieco większych od klasycznych batalionów, liczących po ok. tysiącu osób.

Rosja ma 4 okręgi wojskowe, w tym największy, zachodni, z siedzibą w Petersburgu, działający na kraje bałtyckie, liczy ponad 250 tys. żołnierzy. W związku z tym, to co dzisiaj robi NATO, to nie jest odpowiedź czysto wojskowa, bo te 4 tysiące żołnierzy natowskich na wschodniej flance nie równoważy wojskowego potencjału sił rosyjskich. Głównie więc jest to odpowiedź o charakterze politycznym i świadomościowym.

Dzisiaj jakikolwiek konflikt nie tylko angażowałby żołnierzy nadbałtyckich czy polskich, ale głównie państw natowskich.
Ja należę do tych, którzy uważają , że polityka Rosji jest złą i naganną, ale z tego wcale nie wynika, że Rosja chciałaby zaatakować przykładowo terytorium Polski. Politycy, którzy mówią, że na wschodniej granicy rosyjskie wojsko jest zagrożeniem dla Polski – nie mówią prawdy. Trzeba przygotowywać się na różne scenariusze i gromadzić tu pewien potencjał, bo w razie konfliktu pierwsze uderzenie muszą brać na siebie poszczególne państwa, dlatego tak ważna jest zdolność, sprawność, skuteczność polskiego wojska. To wniosek, który obok szczytu natowskiego, powinien stanowić główny przedmiot naszego zainteresowania.

Warszawski szczyt przyjmie ustalenia aktualne wobec dzisiejszej sytuacji, natomiast wielkie znaczenie będą miały wyniki wyborów w USA. Pani H. Clinton opowiada się za silnym NATO, natomiast D. Trump jest przeciwnikiem ingerencji USA w Europie, uważając, że to Europejczycy powinni sami zadbać o swoje bezpieczeństwo, a on jest za porozumiewaniem się z Rosją. Wynik wyborów w Stanach Zjednoczonych może zatem znacząco wpłynąć na kształt decyzji warszawskiego szczytu NATO. Może to odbić się na wysokości przyjmowanego co roku budżetu Stanów Zjednoczonych, przeznaczanego na obecność i działania w ramach NATO.

USA patrzą na bezpieczeństwo w wymiarze globalnym. Chciałyby angażować Rosję do rozwiązywania problemów w Afryce północnej czy Syrii, a wschodnia flanka jest tylko jednym i wcale nie najważniejszym problemem. Ważniejsze są inne teatry działań – Azja i Pacyfik, rosnąca potęga Chin i terroryzm w północnej Afryce.

Janusz Zemke

Strasburg, 6 lipca 2016 r.
 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

ANAKONDA w Polsce

– W Polsce odbywają się największe od 1989 roku ćwiczenia wojsk NATO pod kryptonimem ANAKONDA. Są one prowadzone w części północno-zachodniej kraju, w tym wiele zadań wojskowych realizowanych jest na poligonach województwa kujawsko-pomorskiego, był Toruń, Chełmno, ale za chwilę będzie Ustka, Drawsko Pomorskie. Jest taka logika ćwiczeń, że odbywa się je w pewnej odległości od potencjalnego miejsca teatru działań, a poza tym Bydgoszcz jest siedzibą brygady logistycznej, Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych, obejmujących całą polska armię.

Jednym z efektów owych ćwiczeń może być sprawdzenie się jednostek w Bydgoszczy, wskazanie na potrzebę inwestowania w śmigłowce w Inowrocławiu, albo, że przykładowo jednostka w Chełmnie będzie musiała być troszeczkę większa…

Polskie wojsko zmniejszyło się w ostatnich 20 latach aż trzykrotnie. Na wojskowej mapie Polski nasze województwo ma relatywnie duży potencjał wojskowy – Bydgoszcz, Toruń, Inowrocław, Chełmno, Grudziądz. Mamy też kilka przedsiębiorstw pracujących dla wojska, np. Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2, Belma, Polon w Bydgoszczy, WZU w Grudziądzu. Są to firmy, które przy programie modernizacji polskiego wojska, przy zwiększanych środkach na te modernizacje – będą miały co robić. Ten strumień środków finansowych na potrzeby wojska będzie też w jakimś stopniu trafiać do naszego województwa.

Będąc pytany: Czy z tak dużą infrastrukturą wojskową nasz region jest narażony na skutki ewentualnego konfliktu, będąc jednym z pierwszych celów ataku? – odpowiadam, że takich celów teoretycznie jest znacznie więcej. Ja nie przewiduję żadnych sytuacji uderzenia zbrojnego na Polskę w bliższej perspektywie. Zadania realizowane podczas manewrów przewidują ćwiczenia o charakterze sztabowym, bo niewątpliwie Rosjanie mają na świecie kilka tysięcy celów dla swoich rakiet, w tym w Polsce.

Ćwiczenia prowadzone w ramach ANAKONDY obejmują ponad 30 tys. żołnierzy z 24 państw, ale pokazują, że nie ma wewnątrz NATO takiego samego podejścia wszystkich państw wobec potencjalnych zagrożeń. Obserwujemy większą aktywność żołnierzy ze Stanów Zjednoczonych (po raz pierwszy od 26 lat, czyli zakończenia zimnej wojny Amerykanie wykonali pod Toruniem tak duży desant spadochronowy, gdzie przerzucili na ponad 10 tys. kilometrów żołnierzy elitarnej 82 Dywizji Powietrznodesantowej). Mamy natomiast dość symboliczny udział Francuzów (przypomnę, że jeszcze 2 lata temu było ich 1200) oraz relatywnie niski udział żołnierzy Bundeswehry.
Np. Niemcy uważają, że blisko Rosjan tak dużych ćwiczeń nie powinno się przeprowadzać, a Francuzi – przypuszczam, mają pretensje do Polski o to, że nie rozstrzyga przetargu na śmigłowiec, który w pierwszym etapie mogli wygrać, a teraz nie wiadomo.

Te ćwiczenia pokazują też, że państwa Europy, od Niemiec na południe, czyli myślę o Francuzach, Włochach, Hiszpanach czy Portugalczykach – inaczej dzisiaj oceniają zagrożenia. Bo z ich punktu widzenia, główne zagrożenie w Europie stanowi codzienna fala uchodźców. Podkreślam, że tak jest dzisiaj, bo gdyby to się zmieniało i zagrożenie ze Wschodu miało rzeczywiście realny charakter, podkreślam – realny, a nie jak się niektórym politykom wydaje, że ono już wisi nad nami, to zakładam, że w takiej sytuacji mamy prawo liczyć także na wsparcie armii tych państw.

Inne są też wyobrażenia konfliktu. Nie jest tak, jak kilkadziesiąt lat temu, że mamy front i zgromadzone po obu stronach wrogie siły. Dziś rakiety mają zasięg po kilka tysięcy kilometrów. Obecnie technika wojskowa umożliwia rażenie celów na innym terenie oddalonym o wiele tysięcy kilometrów. Nie ma potrzeby by na naszym terytorium były takie środki do rażenia.

Co oznacza stwierdzenie Rosji, że odpowie adekwatnie na manewry NATO w Polsce? Już teraz Rosja wzmacnia wojskowo swoje zachodnie granice do 30 tys. żołnierzy, a w Kaliningradzie znajdą się zapewne rakiety i inne rosyjskie uzbrojenie. Nasza odpowiedź zaś winna być taka: my nie szukamy konfliktów, musimy sami mieć dobry potencjał wojskowy, oćwiczony z sojusznikami. Te manewry pokazują, że jesteśmy w stanie z sojusznikami współdziałać. Wojsko musi się szkolić.

Janusz Zemke
Strasburg, 9 czerwca 2016 r.

***
 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Groźba Brexitu

– Przed nami referendum w Wielkiej Brytanii o ewentualnym wyjściu z Unii Europejskiej (23 czerwca 2016 r.). Prawnie – gdyby to referendum było na TAK, czyli ponad 50 proc. osób chciało wyjścia z Unii, to wtedy zacznie się długi proces wychodzenia. To nie oznacza wyjścia z dnia na dzień.

Przewiduje się, że „wychodzenie” trwałoby ok. dwóch lat, ale w praktyce oznaczałoby, że po samym referendum – zarówno Unia, jaki i Wielka Brytania – musiałyby zacząć na nowo układać swoją współpracę. Gdybyśmy dzisiaj spojrzeli się na Wielką Brytanię, to na 10 partnerów handlowych ważniejszych dla tego państwa, aż 8 są to członkowie Unii Europejskiej (oraz USA i Chiny).

Są oczywiście do przyjęcia różne modele, bo mamy tego typu sytuacje, że Unia utrzymuje dobre gospodarcze stosunki z państwami, które do Unii nie należą (np. Norwegia, Szwajcaria). Dla przykładu współpracę Unii ze Szwajcarią reguluje aż 120 dwustronnych umów sektorowych.

W przypadku Wielkiej Brytanii zacząłby się proces negocjacji owych umów z Unią. Dodam tylko, że w przypadku Szwajcarii te negocjacje trwały aż 10 lat. W wyniku pozytywnego wyniku czerwcowego referendum, zacząłby się czas chaosu gospodarczego, ale ja się boję także – oprócz tego, że Unia byłaby słabsza – początku dużych kłopotów dla licznej grupy Polaków w Wielkiej Brytanii.
W Wielkiej Brytanii, w wielu jej częściach obserwujemy bardzo różny stosunek do Unii, co może przełożyć się na wynik referendum. Np. bardzo prounijna jest cała Szkocja.

To tam niedawno odbyło się referendum czy Szkocja ma być częścią Wielkiej Brytanii. Większość głosujących opowiedziała się za pozostaniem. Gdyby teraz większość mieszkańców Wielkiej Brytanii powiedziałoby NIE Unii, to wtedy Szkoci (na poziomie 70 proc. prounijni) odpowiedzieliby – to my chcemy kolejnego referendum na temat niepodległości, a boję się, że wtedy wynik byłby inny. Czyli – cała Wielka Brytania mogłaby mieć szereg wewnętrznych kłopotów.
Może zdecydować też stosunek Brytyjczyków do imigrantów, ale także dwa inne czynniki – Wielka Brytania historycznie nigdy częścią Europy nie była. Była to zawsze wyspa, mocarstwo światowe, dlatego izolacja od Europy była dla części Brytyjczyków czymś istotnym. Poza tym narasta w Wielkiej Brytanii, może nie tyle niechęć do imigrantów, ale do tego, by im płacić przyzwoite pensje, by otrzymywali taką pomoc socjalną, jaką otrzymują obywatele Wielkiej Brytanii.

I tutaj dotykamy istotnej sprawy dla setek tysięcy Polaków, którzy szybko staliby się ofiarami wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii.
Po wyjściu z Unii, nieobowiązujące już unijne powiązania o charakterze socjalnym mogłyby skłonić Brytyjczyków do niewypłacania świadczeń obywatelom spoza Wielkiej Brytanii. Trzeba by też mieć pozwolenie na legalną pracę, o co imigrantom jest trudno.

Efektem mogłaby być fala wielkich powrotów Polaków z Wielkiej Brytanii do kraju.
Osoby, które tam są podejmowałyby próby uzyskania obywatelstwa brytyjskiego – też nieproste, trwające długo i kosztownie. Należałoby też się spodziewać ostrzejszych kontroli na zewnątrz (lotniska, porty). Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii byłoby dotkliwe w wymiarze całej Unii, Wielkiej Brytanii, ale też mogłoby zaboleć setki tysięcy osób.

Ze statystyki wynika, że na Wyspach znajduje się ok. 850 tys. Polaków. Załóżmy, że w efekcie Brexitu część z nich decyduje się na powrót do kraju, co przekłada się na gospodarkę polską, są większe kłopoty z zatrudnieniem młodych ludzi, pojawia się grupa osób, która już zaczęła inne życie, przekazywali część zarobionych pieniędzy rodzinom w Polsce, teraz sytuacja by się zmieniła. Pojawiłaby się frustracja wobec gorszego traktowania Polaków w Wielkiej Brytanii.

Gospodarka brytyjska stanowi 18 proc. PKB Unii. Gdyby to odpadło, to przewartościowaniu musiałyby ulec fundusze unijne, nawet już zaprogramowane na lata 2014–2020. W tych latach Polska powinna otrzymać z unijnego budżetu ponad 100 mld euro. Tylko, żebyśmy je dostali, ktoś musi je do unijnego budżetu wpłacić. Wygląda to tak, że my dostajemy rocznie do budżetu państwa, samorządów terenowych kilkanaście miliardów euro. Inwestycje powstałe z unijną pomocą są dziś w każdej gminie, mieście zauważalne.

Są takie państwa (jak Niemcy czy Wielka Brytania), które co roku na czysto wpłacają do budżetu unijnego kilka miliardów euro. (W tym Wielka Brytania wpłaca od 7 do 9 mld euro).

Po czerwcowym referendum na NIE, zacząłby się proces wychodzenia z Unii, ale nie wiemy co Wielka Brytania zrobi ze swoją składką do budżetu UE. Może od razu wstrzymać płatności, co jest bardzo prawdopodobne. Nagle w budżecie UE zaczyna brakować iluś miliardów euro. Unia nie może zaciągać kredytów ani emitować obligacji, jak np. banki, może wydawać wyłącznie tyle, ile ma dochodów.

Unia Europejska ma wtedy dwa wyjścia –może wystąpić do państw członkowskich żeby zwiększyły swoją składkę do unijnego budżetu (teraz – 1 proc. PKB) – na co raczej nie będzie zgody. Drugie wyjście – skorygowanie budżetu Unii na kolejne lata. To oznacza cięcia w różnych zakresach wydatków. Tymczasem w Polsce zaczynamy właśnie rozpędzać kolejny program inwestycyjny, np. budowę S-5 w województwie kujawsko-pomorskim na kwotę kilku miliardów złotych, modernizację dworców, torów kolejowych, odtwarzania dróg wodnych.

Te cięcia bardzo mocno dotknęłyby Polski, o czym stwierdzam z dużym bólem. Mam bowiem wrażenie, że część osób w naszym kraju nawet z sympatią przygląda się temu, co się w Wielkiej Brytanii dzieje. „– Skoro Unia sobie nie radzi z różnymi problemami, to nawet dobrze, żeby ta Brytania wyszła…”.

Podkreślam z całą mocą, jeżeli Wielka Brytania wyszłaby z Unii, to na tym straci Unia, także Wielka Brytania, ale jedną z ofiar będzie też Polska.

Janusz Zemke
Strasburg, 12 maja 2016 r.

***


 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

1 Maja i unijna rocznica

– Data 1 maja ma dla lewicy dwa wymiary, jeden odnosi się do kontynuowania tradycji obchodów Międzynarodowego Święta Pracy, a drugi to kolejna, w tym roku – dwunasta rocznica wstąpienia Polski do Unii Europejskiej, co stało się faktem za czasów lewicowych rządu i prezydenta RP.

Tuż przed rozpoczęciem majowego świętowania i dłuższego weekendu, PiS obwieścił, że przedłożył w Sejmie projekt ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, który w zamyśle autorów miał przyczynić się do rozładowania napiętej sytuacji prawnej i pokazać goszczącej w Polsce delegacji Komisji Weneckiej, że oto PiS jest otwarty na oczekiwany kompromis.

Po zapoznaniu się ze wspomnianym projektem ustawy, nie sądzę, by zaproponowane w nim rozwiązania przyczyniły się do zażegnania sporu w Polsce.

Tak naprawdę nie prowadzą do żadnego kompromisu. Projekt ten nie odpowiada ani na pytanie, czy orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 10 marca będzie opublikowane, ani co zrobić w sytuacji, gdy mamy tak naprawdę nie 15 (jak określa Konstytucja), a 18 sędziów.
Moim zdaniem, do kompromisu doprowadzić mogłoby następujące rozwiązanie. Trójka sędziów wybrana legalnie przez poprzedni Sejm dobrowolnie wygasiłaby swoje mandaty, podobnie uczyniłaby trójka sędziów zaprzysiężonych przez prezydenta A. Dudę. Po czym obecny Sejm, liczbą 2/3 głosów wybrałby trzech sędziów.

12. rocznica członkostwa Polski w Unii Europejskiej przejdzie pewnie niepostrzeżenie, a co najwyżej kojarzyć się będzie z procedurą badania praworządności w Polsce, a w jej kolejnym etapie – określeniu sankcji Komisji Europejskiej, wobec niestosowania się do zaleceń Komisji Weneckiej.

Nie można się zgodzić z poglądem, że ocenia nas jakiś zagraniczny wrogi organ, bo przecież Polska jest członkiem Unii Europejskiej i tworzy tę Unię. Wstępując, ratyfikowała wiele traktatów, a polski Sejm mozolnie przystosowywał krajowe prawo do unijnych standardów państwa prawnego. Teraz Unia domaga się stosowania tych standardów przez kraj członkowski – Polskę. Stąd rezolucja podjęta przez Parlament Europejski i propozycje Komisji Weneckiej, która – przypomnę – zaproszona została do Polski przez ministra spraw zagranicznych.

Pragnę jednak jasno podkreślić, że jestem przeciwko ukaraniu Polski sankcjami, bo ucierpi na tym całe społeczeństwo, a nie tylko rząd, który nie przestrzega zapisów polskiej Konstytucji i demokratycznych zasad państwa prawnego, trójpodziału i równowagi władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. Skrajne sankcje, a myślimy tu o finansowych, uderzałyby w polską gospodarkę, które odczulibyśmy wszyscy. Dlatego trzeba zrobić wszystko, by do nałożenia sankcji na Polskę nie dopuścić.

Janusz Zemke

Warszawa, 1 maja 2016 r.

***


 

Strona: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10 z 13