Janusz Zemke
Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.
Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.

GALERIE FOTO

Obraz 4874

Uważam, że...

Trzeba skuteczniej walczyć z tymi przestępstwami

– Uważam, że manipulowanie licznikiem kilometrów w pojazdach silnikowych jest przestępstwem. Mówiłem o tym na sesji Parlamentu Europejskiego w maju br.

W sprawozdaniu na ten temat konsekwentnie mówi się o „manipulowaniu licznikami kilometrów w pojazdach silnikowych”. Rzeczywistość jest jednak bardziej bezwzględna i trzeba ją wprost nazwać.

W Europie mamy do czynienia ze świadomymi oszustwami na dużą skalę przy sprzedaży samochodów używanych.
Oszustwo to uderza głównie w nabywców. Płacą oni zawyżone ceny, a stan pojazdów wpływa na bezpieczeństwo pasażerów oraz radykalnie zwiększa koszty utrzymania pojazdów.

W Polsce ocenia się, że nawet do 80 proc. sprowadzanych używanych samochodów ma na liczniku zmniejszony przebieg.

Popieram bardziej zdecydowaną walkę z tymi przestępstwami, gdyż to naganne zjawisko należy nazywać po imieniu.

Janusz Zemke

Strasburg

31 maja 2018 r.

***

Czytaj całość »

GALERIA STAŻYSTÓW POSŁA J. ZEMKE

Obraz 2940

Polska Prezydencja w Radzie UE

1 stycznia 2012 r. po raz siódmy w historii prezydencję w Radzie Unii Europejskiej przejęła DANIA. Tym samym zakończyło się, sprawowane od 1 lipca 2011 roku polskie przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej.

Czytaj całość »

Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.

W UNII EUROPEJSKIEJ

* W UE na jednego emeryta pracuje teraz czterech Europejczyków. W 2020 r. będzie ich pięciu, a w 2060 r. tylko dwoje.

* Średni wiek przejścia na emeryturę w 2010 r. to 61,4 lata.

* Przewidywana dziś długość życia mężczyzn to 76 lat, kobiet - 82. W 2060 r. będzie to już 84 lata dla mężczyzn i 89 lat dla kobiet.

* Odsetek liczby osób pracujących w porównaniu do liczby osób powyżej 75 roku życia wzrośnie z 25,4 proc. dziś do 53,5 proc. w 2060 r.

* W 2060 r. wydatki publiczne związane ze starzejącym się społeczeństwem będą wynosić już 4,75 proc. PKB, a wydatki związane z emeryturami 2,4 proc. PKB.

Czytaj całość »

Internauci piszą...

Czy warto zaskarżać decyzję MSW, gdy wynik jest wiadomy?

Panie Pośle, przesyłam ważną informację dla osób objętych represyjną ustawą.

Okazuje się, że Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie nie będzie rozpatrywał skarg na decyzje wydane w trybie art. 8a ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji (…)

Oto fragmenty prawomocnego postanowienia sygn. akt VIII SA/Wa 61/18 z dnia 14.02.2018r. - WSA w Warszawie:

Przedmiotem skargi jest rozpoznanie wniosku w sprawie ponownego rozpatrzenia sprawy zakończonej decyzją Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji o odmowie wyłączenia stosowania wobec wnioskodawcy art. 15c, art. 22a i art. 24a ustawy z dnia 18 lutego 1994 r. o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Więziennej oraz ich rodzin (t.j. Dz. U. z 2016 r., poz. 708 ze zm.), ze względu na krótkotrwałą służbę przed dniem 31 lipca 1990 r., rzetelnie wykonywanie zadań i obowiązków po dniu 12 września 1989 r., w szczególności z narażeniem zdrowia i życia. (...)

Zgodnie zaś z art. 8a ust. 1 ustawy, Minister właściwy do spraw wewnętrznych, w drodze decyzji, w szczególnie uzasadnionych przypadkach, może wyłączyć stosowanie art. 15c, art. 22a i art. 24a w stosunku do osób pełniących służbę, o której mowa w art. 13b, ze względu na:

1) krótkotrwałą służbę przed dniem 31 lipca 1990 r. oraz

2) rzetelne wykonywanie zadań i obowiązków po dniu 12 września 1989 r., w szczególności z narażeniem zdrowia i życia.

Do osób, o których mowa w ust. 1, stosuje się odpowiednio przepisy art. 15, art. 22 i art. 24 (ust. 2).

W świetle powyższych przepisów, w ocenie Sądu, decyzja Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji ma wpływ na ustalenie wysokości świadczenia emerytalno-rentowego, stąd też służy od niej odwołanie do sądu powszechnego, stosownie do treści art. 32 ust. 4 ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy.

W takiej sytuacji stwierdzić należy, że wniosek skarżącego, jest sprawą dotyczącą jego uprawnień emerytalno-rentowych, a w sprawach tego typu właściwy jest sąd powszechny.

Należy bowiem zwrócić uwagę na treść art. 1 k.p.c. stanowiącego, że sprawy z zakresu ubezpieczeń społecznych są sprawami cywilnymi, do których rozpoznania, stosownie do przepisu art. 2 k.p.c. powołane są sądy powszechne, chyba że przepisy szczególne przekazują je do właściwości innych organów. Sprawami z zakresu ubezpieczeń społecznych objętymi właściwością sądów powszechnych, są sprawy, w których wniesiono odwołanie od decyzji organów rentowych dotyczących ubezpieczeń społecznych, emerytur i rent, a także sprawy wszczęte na skutek niewydania przez organ rentowy decyzji we właściwym terminie (art. 476 § 2 i 3 k.p.c.), zaś organami rentowymi są także organy emerytalne resortów spraw wewnętrznych (art. 476 § 4 pkt 3 k.p.c.).

Z tych względów, sąd administracyjny nie jest właściwy do rozpoznania niniejszej sprawy ze skargi na decyzję Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w przedmiocie ponownego rozpatrzenia sprawy zakończonej decyzją Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji o odmowie wyłączenia stosowania wobec wnioskodawcy art. 15c, art. 22a i art. 24a ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy, a skarga jest niedopuszczalna i podlega odrzuceniu.

Sąd dostrzega, że Skarżący wniósł skargę, kierując się pouczeniem organu zawartym w zaskarżonej decyzji, które to pouczenie było nieprawidłowe. Jednakże błędne pouczenie organu nie zmienia obowiązujących przepisów, a więc nie przesądza o możliwości złożenia skargi na decyzję, która, zgodnie z obowiązującymi regulacjami, nie podlega zaskarżeniu do sądu administracyjnego.

Pozdrawiam
(dane adresowe do wiadomości posła J. Zemke),

12 czerwca 2018 r.

***

Czytaj całość »

Kurs obsługi komputera

Obraz 1855

EUROPEJSKIE DROGI – radio Pomorza i Kujaw

Polecamy Państwu wysłuchanie audycji Wojciecha Sobocińskiego pt. "Europejskie drogi", które cyklicznie nadawane są w środy o 12,15 na antenie Polskiego Radia Pomorza i Kujaw. 

 

Czytaj całość »

Licznik odwiedzin

10934750
Obecnie stronę przegląda
236 użytkownik(-ów)
  • RSS RSS: Aktualności
  • RSS RSS: Komunikaty
  • UWAGA członkowie grupy ZEMKE TEAM! 12 maja br. w Warszawie poseł Janusz Zemke wylosował dwa kolejne adresy e-mail sposród członków ZEMKE TEAM, których właścicieli zaprosił na wyjazd studyjny do Brukseli w dniach 22-26 czerwca 2018 r. Są to adresy: edytagladysiak@...pl oraz jola.malkiewicz@...pl Gratulujemy!

Sonda

Jak PE powinien wpływać na przyszłość Europy?

Komentarz na gorąco...

Trump – Kim i ich deklaracja polityczna

– Co dla nas, Europejczyków oznacza spotkanie na szczycie Trump–Kim w Singapurze?

Mówimy dzisiaj o efektach tego spotkania jako o stworzonych możliwościach. Być może – przestanie na świecie istnieć jeden z punktów zapalnych, jakim w ostatnich latach była Korea Północna. Postęp w uzbrajaniu się w broń nuklearną stanowił realną groźbę ataku koreańskiego na ileś państw. Gdyby ten punkt zapalny przestał istnieć, to można by zaryzykować taką hipotezę, że wtedy świat byłby bezpieczniejszy. Pamiętajmy, że te koreańskie rakiety mogłyby dolatywać nie tylko do wybrzeży USA, czego Koreańczycy Kima dowiedli testami, ale także w ich zasięgu znalazłaby się część Europy, a w tym Polska.
Cały czas używam trybu „gdyby”, bo to porozumienie singapurskie jest tylko deklaracją polityczną, zaś czas pokaże, czy rzeczywiście Koreańczycy swój arsenał broni zlikwidują. Pamiętajmy, że musieliby zlikwidować wszystkie głowice, które już na pewno mają, a także musiałoby także dojść do zniszczenia rakiet. Wszystko to powinno odbywać się pod kontrolą, bo trzeba by mieć pewność, że zarówno głowice, jak i ich nośniki przestały istnieć.

Ze strategii USA, ostatnio pod rządami D. Trumpa istotnie modyfikowanej, wynika, że głównym obszarem politycznego, a zwłaszcza gospodarczego zainteresowania jest i będzie Azja. Amerykanie mają ok. 70 proc. całego potencjału wojskowego NATO, ale nie zakładam, by w jakiejś większej skali chcieli wojskowo angażować się w Europie. Mają tu ok. 60 tys. żołnierzy. Pokazują to ćwiczenia, które obecnie się toczą także w Polsce i na Litwie przykładowo, obejmują rotowanie tak naprawdę jednej brygady. Jest pewien postęp i dobrze, że te ćwiczenia mają miejsce, ale powiedzmy sobie, że zbyt duże siły to nie są, dlatego wówczas, kiedy się dyskutuje o bezpieczeństwie Europy, to ja uważam, że trzeba liczyć oczywiście na wsparcie Stanów Zjednoczonych, ale jeszcze lepiej liczyć bardziej na potencjał własny. Powinniśmy swój wysiłek zaangażować mocniej w modernizację polskiego wojska.

Z punktu widzenia gospodarczego, ostatnie decyzje cłowe D. Trumpa będą oznaczały retorsje ze strony Europy i Unii Europejskiej, co może być wstępem do wojny celnej, nie dającej nic dobrego żadnej ze stron. Pogorszy to stosunki między Europą a USA.

Janusz Zemke

Strasburg,

12 czerwca 2018 r.

***

Czytaj całość »

GALERIA LAUREATÓW KONKURSÓW

Obraz 1254

FUNDACJA im. JERZEGO SZMAJDZIŃSKIEGO

Obraz 4862

Strona Komisji Europejskiej po polsku

* Funkcjonuje specjalna strona internetowa Komisji Europejskiej w języku polskim. Zapraszamy do korzystania z jej treści TUTAJ

Staże i wizyty naukowe
w Parlamencie Europejskim

Pragnąc wnieść swój wkład w rozwój edukacji europejskiej i szkolenie zawodowe oraz umożliwić obywatelom poznanie zasad funkcjonowania instytucji, Parlament Europejski oferuje różne rodzaje staży i „wizyt naukowych” w Sekretariacie Generalnym PE oraz w innych instytucjach europejskich.

Czytaj całość »

Kalendarz

22 Czerwca 2018
Piątek
Imieniny obchodzą: Paulina, Jan i Tomasz
Do końca roku zostało
192 dni.

Ostatnia aktualizacja

0

Aktualności

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

"Gość Radia ZET"

25.02.2018  Poseł Janusz Zemke uczestniczył w niedzielny poranek w audycji Radia ZET i rozmawiał z redaktorem Łukaszem Konarskim o bieżących wydarzeniach politycznych.
 

Janusz Zemke o konflikcie z Izraelem: Bardzo bym chciał, żeby oba kraje doszły do porozumienia

- Chciałbym, żeby taka delegacja strony polskiej do Izraela pojechała, ale do tego powinno dość już kilka miesięcy temu - mówi w rozmowie z Łukaszem Konarskim eurodeputowany SLD Janusz Zemke. Gość Radia ZET podkreśla, że chciałby, aby strona polska i izraelska porozumiały się. - Bardzo bym chciał, żeby efektem tego porozumienia była korekta złej, mało precyzyjnej ustawy - dodaje Janusz Zemke. Zdaniem Gościa Radia ZET to wszystko jest bardzo smutne, bo w wyniku złego aktu prawnego i jego fatalnego przyjęcia, mamy awanturę polityczną dotycząca Polski.
 

Rzecznik MSZ Izraela mówi, że doszło do wstępnego porozumienia między Polską a Izraelem w kwestii ustawy o IPN. Jak pan to odczytuje?

Janusz Zemke: Odczytuję to pozytywnie - gdyby to była prawda, bo ja zawsze wolę się tutaj zastrzec. Dyskusja z punktu Polski jest dyskusją bardzo złą i trzeba robić wszystko, żeby to konfliktowe pole znikało. Gdyby doszło do porozumienia i efektem tego byłaby zmiana prawa, bo trzeba by zmienić tę ustawę, która jest bardzo źle napisana, no to być może, że ten jeden z konfliktów, które ma dziś Polska przeszedłby do historii - i oby jak najszybciej przeszedł.

Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć film.

Izraelskie media pisały o zamrożeniu ustawy o IPN, rzecznik rządu polskiego mówi, że nic takiego nie ma miejsca, minister sprawiedliwości z kolei dla PAP mówi, że "Zanim prokuratura zdąży komukolwiek postawić zarzuty, to z całą pewnością na temat ustawy o IPN wypowie się TK. Jego orzeczenie będzie dla prokuratorów wiążącą wskazówką, jak stosować nowe prawo". Rozumiem, że te słowa zostały odczytane jako zamrożenie?

Tu mamy sytuację przedziwną, bo najpierw w sposób szybki, gwałtowny w nocy przyjmuje się ustawę, po czym po kilku dniach twórcy tej ustawy mówią, że ona nie obowiązuje albo trzeba ją zinterpretować na nowo. Jest to kolejny dowód pokazujący, że dziś się znacznie szybciej stanowi prawo, niż się myśli o skutkach tego prawa. To ośmiesza cały proces stanowienia prawa w Polsce, bo można ustawę przyjąć, a za chwilę jakiś minister powie: "No dobrze, to tak tylko przyjęliśmy, ale praktyka będzie inna". To jest niepoważne. Jesteśmy w państwie, które ma prawie 40 mln osób. Powinniśmy być państwem poważnym, odpowiedzialnym i przewidywalnym, a tutaj jeśli chodzi o stanowienie ważnych tego typu ważnych aktów prawnych mamy po prostu hucpę!

Rozumiem, że teraz jest jakaś nerwowa próba wyjścia z sytuacji?

Jest próba reakcji po fakcie. Najpierw się rozlało bardzo dużo mleka, a teraz jest próba, żeby to posprzątać i wyłagodzić. Samą próbę oceniam pozytywnie, natomiast jak najgorzej oceniam tę ustawę, wszystko to, co się wokół niej ze strony polskiej dzieje, i jak najgorzej oceniam sposób, w jaki przyjmowane jest dziś w Polsce ważne prawo.

Widzi pan tu jakąś przemyślaną strategię wyjścia z tego kryzysu?

To jest próba ratowania sytuacji w dość gwałtowny sposób. Czy jest w tym jakaś strategia ze strony polskiego rządu, nie wiem. Być może taka, żeby to przeczekać - "Przeczekamy, to umrze w Izraelu, wybory wkrótce w Izraelu będą". Otóż jeżeli rząd myśli, że to się da przeczekać, to się myli. Każdy naród ma sprawy dla niego o fundamentalnym charakterze, które konstytuują ten naród. Dla Izraela to Holokaust. Jestem ciekaw, co byśmy mówili w Polsce, gdyby ktoś podważał ustalenia dotyczące zbrodni w Katyniu. Też byśmy krzyczeli ze wszystkich stron. To jest dla Izraela sprawa co najmniej takiej wagi, chociaż w skutkach wielokrotnie gorsza, większa. I to państwo, i Żydzi na świecie będą protestowali przeciwko różnym próbom, żeby historię zamazywać, zmieniać.

Izraelski resort spraw zagranicznych, mówi, że decyzja polskich władz w sprawie ustawy o IPN to sukces izraelskiej dyplomacji, który jest wynikiem intensywnej debaty między Jerozolimą a Warszawą. Czyli rozumiem, że jak oni ogłaszają sukces, to znaczy, że ta kampania trwa i też chcą odwrócić uwagę od kłopotów premiera Netanjahu?

Na pewno to jest jeden z celów. Po drugie być może są tu jakieś robocze kontakty z przedstawicielami naszego rządu w tej sprawie, ale celowo używam słowa "być może", bo pewności żadnej nie mamy, na razie wszystko się toczy w sferze propagandy mediów i oświadczeń.

Jednocześnie politycy PiS-u mówią, że ustawa nie będzie działać do czasu rozpatrzenia przez TK, ale ona została podpisana i wejdzie w życie 1 marca. Coś tu nie gra.

To jest to, o czym mówiliśmy kilka minut temu: najpierw stanowi się nieprzemyślane prawo, nie przewidując skutków owego prawa, a za chwilę się mówi: "To tak przyjęliśmy, ale nie będziemy tego stosowali". Podkreślam z całą mocą jeszcze raz: to jest niepoważne i nieprofesjonalne podejście do historii, do tworzenia prawa, do samego prawa, do funkcjonowania parlamentu. Ja bym postawił pytanie: jak w tym wszystkim wygląda polski Sejm i Senat, który nocą przyjmuje coś, z czego trzeba się potem rakiem wycofywać?

Do Izraela na zaproszenie strony izraelskiej ma polecieć delegacja z polskiego ministerstwa, żeby to porozumienie osiągnąć. Co to oznacza pana zdaniem?

Ja bym chciał, żeby taka delegacja pojechała, tylko do tego powinno dojść kilka miesięcy temu. Bardzo bym chciał, żeby strona polska z izraelską się w tej sprawie porozumiała i bardzo bym chciał, żeby efektem tego porozumienia była korekta złej, mało precyzyjnej ustawy, bo tak to się powinno skończyć - i koniec, trzeba zamknąć temat.

Ale jak to będzie wyglądało? To będą jakieś negocjacje dotyczące przepisów ustawy?

Prawdopodobnie tak. Ale wszystko to jest dosyć smutne, bo w wyniku złego aktu prawnego, fatalnego sposobu przyjęcia tego aktu mamy całą awanturę polityczną dotyczącą Polski.

Czy pana zdaniem polski rząd ma świadomość, jaką puszkę Pandory otworzył?

Nie chcę mówić, że cały, ale są tacy w rządzie, którzy mają tego świadomość. I nawet nie tyle obawiają się reakcji izraelskich władz, tylko w tle mają reakcję władz USA. Bo w tym konflikcie myślę, że Izrael będzie miał zawsze ambasadora potężnego w postaci USA. My, jeśli chodzi o tę konkretną sprawę, na życzliwość i zrozumienie USA liczyć nie możemy. Tam na pewno w USA izraelskie lobby jest wielokrotnie silniejsze, jeśli chodzi o amerykańskie władze i media.

Z czym strona żydowska może teraz wystąpić?

Mogą dawać to jako ciągły przykład zafałszowywania historii, stosunku władz Polski do Izraela i do Żydów w ogóle. To nie jest konflikt korzystny z punktu Polski.

Jest jeszcze ustawa dotycząca majątku pożydowskiego. Wróci pana zdaniem ta dyskusja?

Ja bym nie łączył tych spraw, dlatego że moim zdaniem to są jednak bardzo różne rzeczy. Widać gołym okiem, że mamy kłopot w państwie w uregulowaniu różnych roszczeń wynikających z historii. To jest chociażby ten przykład w Warszawie, że pan Jaki zapowiadał, że projekt jest gotowy, że lada moment go Sejm przyjmie, a teraz rząd mówi, że nie ma szans na tego typu ustawę, bo nie ma pieniędzy.

A co się mówi w PE o konflikcie polsko-izraelskim w kuluarach?

Podchodzą koleżanki i koledzy z różnych państw i zadają pytanie: "Po co wam to wszystko? Mało macie konfliktów dookoła siebie?". Zaczynamy być postrzegani jako państwo, które szuka wroga ciągle, które się spiera, które jest osamotnione coraz bardziej. Ja widziałem tutaj świetny rysunek w jednym z polskich tygodników: "Ile Polska ma wrogów? Ile chce". Dlatego że to my sobie przecież kreujemy sytuacje konfliktowe z różnymi państwami: to z Niemcami, to z Francuzami, dzisiaj słyszę o Włoszech, bo nam się Garibaldi nie podoba. Z Rosją mamy permanentny konflikt, z Białorusią też się zaczyna, i tak dookoła, dookoła - po co to wszystko?

Premier zapowiedział przekazanie KE białej księgi dotyczącej polskiego wymiaru sprawiedliwości, czyli lista grzechów i zaniedbań. Czeka pan z niecierpliwością?

Nie, nie czekam z niecierpliwością. Przypuszczam, że będzie to dość smutna księga. Będzie to polegało na tym, że się będzie wydobywało pojedyncze przewinienia sędziów z ostatnich kilkunastu lat. Mamy sędziów około 10 tys., pewnie się takich przypadków niewłaściwego zachowania znajdzie kilkanaście czy kilkadziesiąt. Ja jestem posłem od 1989 r. Marzy mi się, żeby taka skala przewin jak w przypadku polskich sędziów dotyczyła polskich polityków i posłów. Gdyby stosować takie sankcje jak wobec sędziów, toby pewnie dawno nie było polskiego Sejmu.

Premier Morawiecki dał wywiad dla "Der Spiegel". Ten wywiad został wzięty pod lupę przez profesora z Londynu. On zdanie po zdaniu podważa tezy, które wypowiedział pan premier na temat wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Analizę opublikowało "Politico", czyli taka biblia dla brukselskich polityków.

Europejskich, szerzej nawet.

No właśnie. Da się przekonać kogoś do polskich racji?

To jest wszystko dęte. Szuka się dziś na siłę uzasadnienia czystki, bo trzeba to powiedzieć otwarcie: w ostatnich miesiącach, jeśli chodzi o polski wymiar sprawiedliwości, od TK w dół idąc, dokonano głębokiej kadrowej czystki. Po czasie, kiedy to się stało, będą wyciągane przykłady, że kilka lat temu jakiś sędzia rejonowy coś tam wziął. To, że już został dawno usunięty, tego się nie poda. To żenująca sprawa ze strony polskiego rządu, bo jeżeli chcemy być państwem o demokratycznym charakterze, to sądy musza mieć należytą powagę. Wszystko to uderza w powagę polskiego sądownictwa. Byłem ostatnio na wybitnym filmie "Czwarta władza". Zafascynowało mnie, jak wszyscy uczestnicy sporu oczekiwali na wyrok Sądu Najwyższego USA. Tam nikomu na myśl nie przyszło, żeby kontestować wyrok Sądu Najwyższego. A u nas co chwila mamy totalny frontalny atak na polskie sądownictwo, i to ze strony obecnych polskich władz, totalną czystkę. A za chwilę będzie teza, że my jesteśmy państwem prawa, tylko że to będzie państwo prawa jednej partii - PiS. To już kiedyś w historii Polski było. Wracamy do sytuacji, która miała w Polsce miejsce kilkadziesiąt lat temu.

SLD zagłosuje za Zdzisławem Krasnodębskim na wiceprzewodniczącego PE?

Ja mogę mówić o swoich kolegach w Europarlamencie: Krystynie Łybackiej, Bogusławie Liberadzkim, Adamie Gierku, o sobie. My mamy następującą zasadę działania: jeśli klub EKR, którego członkiem jest PiS, zgłosi pana Krasnodębskiego, jeśli będzie jedynym kandydatem tego klubu, my go wesprzemy. W PE mamy 14 wiceprzewodniczących, EKR liczy 74 eurodeputowanych, czyli to jest niecałe 10% PE, więc należy im się jedna z 14 funkcji wiceprzewodniczącego. Jeśli wytypują Polaka, dodatkowo będziemy za. Czasem jest w Polsce taka teza, że jak pan Czarnecki odszedł, PE poniósł stratę, że już tam nie mamy Polaka. My mamy świetnego wiceprzewodniczącego PE, którym jest prof. Bogusław Liberadzki. Świetny, bardzo szanowany wiceprzewodniczący PE, kolega z mojej frakcji socjaldemokratycznej.

1 marca nominacje 14 oficerów na stopnie generalskie i jeden na stopień kontradmirała. To dobry prognostyk dla Wojska Polskiego?

Te nominacje to dość oczywista rzecz, powinny mieć miejsce znacznie wcześniej, dlatego że wszystkie osoby nominowane zajmują już dziś stanowiska, którym przynależą te stopnie. Szef sztabu generalnego powinien mieć cztery gwiazdki, a nie trzy, dowódca operacyjny i generalny, trzy, a nie dwie. I to jest dobre. Natomiast złym pomysłem jest moment tych nominacji, dlatego że mają się odbyć w dniu, kiedy to obecna władza nawiązuje do pamięci żołnierzy wyklętych.

To jeszcze prezydent Bronisław Komorowski ustanowił to święto.

Tak, ale dzień i święto to jedno, natomiast nominacje generalskie tego dnia uważam za poważny błąd, dlatego że nominacje generalskie w Polsce tradycyjnie odbywały się albo było to 3 maja, albo 15 sierpnia, albo 11 listopada. Teraz się wprowadza czwarty moment. Chyba że chce się symbolicznie pokazać, że to byli też żołnierze wyklęci, bo przez dwa lata nie otrzymali stopni, które im się należały w związku z zajmowanymi funkcjami w wojsku.

Wydaje mi się, że to najbliższy z możliwych terminów, żeby w końcu tę sprawę załatwić.

Do 3 maja też tak daleko już nie jest.

Dziękuję.

RadioZET.pl/DG