Janusz Zemke
Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.
Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.

Wybory do Parlamentu Europejskiego 2019

W dniach 23–26 maja 2019 r. obywatele Unii Europejskiej wybiorą następny Parlament Europejski. To czas, by pokazać, że Twój głos też się liczy. Aby dowiedzieć się więcej, zapoznaj się z informacjami...

Czytaj całość »

GALERIE FOTO

Obraz 4873

Uważam, że...

Nowsze technologie w autach, to mniej wypadków na drogach

– W Komisji Transportu Parlamentu Europejskiego pracujemy nad różnymi regulacjami prawnymi, które są nie tylko analizami teoretycznych ekspertyz dot. europejskiego systemu transportu drogowego, powietrznego czy wodnego.

Ostatnio celem naszych analiz i decyzji było ograniczenie, a wręcz znaczące wyeliminowanie rosnącej liczby wypadków na europejskich drogach.

Do tej pory kładziono głównie nacisk na minimalizowanie skutków wypadków poprzez wyposażanie pojazdów np. w pasy bezpieczeństwa, poduszki, zmianę konstrukcji samochodów. Dzisiaj przesuwa się ten akcent na wykrywanie zagrożeń i niedopuszczanie do wypadków, czyli – czujniki cofania, ograniczniki prędkości, system utrzymywania auta na pasie ruchu, sygnalizacja parkowania, wykrywanie stanu trzeźwości kierowcy, itp.

W takie mechanizmy wyposażone są już auta z najwyższej producenckiej półki. Politycy w Parlamencie Europejskim, zwłaszcza członkowie Komisji Transportu, w której pracuję od 10 lat – chcą zdecydować poprzez przygotowywane regulacje prawne, by takie mechanizmy stały się obowiązkowym podstawowym wyposażeniem wszystkich produkowanych w krajach Unii Europejskiej pojazdów.

Termin wdrożenia tych postanowień wobec producentów pojazdów określiliśmy na 2019 rok. Wg szacunków Komisji Europejskiej pozwoliłoby to wyeliminować śmiertelne wypadki na drogach Unii najdalej do 2050 r.

Jeśli nawet wpłynie to na zwiększenie ceny aut, to skutek w postaci postępującego eliminowania wypadków na drogach jest tego warty. Wg unijnych danych przyczyną aż 90 proc. wypadków są błędy człowieka.

Janusz Zemke

Bruksela,
5 stycznia 2019 r.

***

Czytaj całość »

GALERIA STAŻYSTÓW POSŁA J. ZEMKE

Obraz 1461

Polska Prezydencja w Radzie UE

1 stycznia 2012 r. po raz siódmy w historii prezydencję w Radzie Unii Europejskiej przejęła DANIA. Tym samym zakończyło się, sprawowane od 1 lipca 2011 roku polskie przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej.

Czytaj całość »

Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.

W UNII EUROPEJSKIEJ

* W UE na jednego emeryta pracuje teraz czterech Europejczyków. W 2020 r. będzie ich pięciu, a w 2060 r. tylko dwoje.

* Średni wiek przejścia na emeryturę w 2010 r. to 61,4 lata.

* Przewidywana dziś długość życia mężczyzn to 76 lat, kobiet - 82. W 2060 r. będzie to już 84 lata dla mężczyzn i 89 lat dla kobiet.

* Odsetek liczby osób pracujących w porównaniu do liczby osób powyżej 75 roku życia wzrośnie z 25,4 proc. dziś do 53,5 proc. w 2060 r.

* W 2060 r. wydatki publiczne związane ze starzejącym się społeczeństwem będą wynosić już 4,75 proc. PKB, a wydatki związane z emeryturami 2,4 proc. PKB.

Czytaj całość »

Internauci piszą...

Uznanie za ponowne wystąpienie do komisarz V. Jourovej

* Szanowny Panie Pośle,
w imieniu własnym i, jak przypuszczam, w imieniu ogromnej rzeszy poszkodowanych w wyniku ustawy represyjnej, wyrażam serdeczne podziękowania za ponowne skierowanie przez Pana i Panią Krystynę Łybacką oraz Pana Bogusława Liberadzkiego, pisma do Pani Komisarz Very Jourovej. Na polskie sądy i Trybunał Konstytucyjny, w aktualnej rzeczywistości społeczno-politycznej i prawnej nie mamy co liczyć, a biologia i ubiegający czas działają na naszą niekorzyść.

Mam nadzieję, że pańskie zaangażowanie w sprawie naszych słusznych racji i praw, pozwoli wreszcie na odpowiednie do ich wagi - zainteresowanie ze strony Parlamentu Europejskiego oraz Komisji Europejskiej.

Nie może być tak, że fundamentalna w porządku prawnym UE - zasada praworządności oraz zapisy Karty Praw Podstawowych istnieją tylko w teorii, bez ich praktycznego przełożenia. Zasady i przepisy unijne wskazane w ostatnim piśmie do Pani Komisarz nabierają szczególnego znaczenia w kontekście art.7 TUE i zapowiedzianej na marzec 2019 roku rozprawy przed Trybunałem Sprawiedliwości UE w sprawie ich naruszenia przez Polskę.

Przedstawienie tego faktu w piśmie jest więc bardzo ważne i powinno zostać dostrzeżone przez KE, a także wzbudzić jej zainteresowanie tym problemem.

Z wyrazami uznania i podziękowania

(dane adresowe do wiadomości posła J. Zemke), 11 stycznia 2019 r.

***

Czytaj całość »

Kurs obsługi komputera

Obraz 4296

Licznik odwiedzin

12576060
Obecnie stronę przegląda
156 użytkownik(-ów)
  • RSS RSS: Aktualności
  • RSS RSS: Komunikaty
  • Zapraszamy seniorów z Kujaw i Pomorza na bezpłatne kursy komputerowe "Komputer oknem na świat". Zgłoszenia przyjmują biura poselskie w Bydgoszczy (tel. 737 48 75 71), Inowrocławiu (tel. 737 48 75 71), Grudziądzu (tel. 736 83 29 30), Toruniu (737 48 75 71), Włocławku (736 83 29 28 ) oraz Piotrkowie Kujawskim (tel. 604 43 83 72).

Sonda

Jak PE powinien wpływać na przyszłość Europy?

Komentarz na gorąco...

Premier wycofał projekt ustawy do ministerstwa

– Premier wycofał z procesu legislacyjnego projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.

Umieszczone tam zapisy były co najmniej kontrowersyjne i nie broniły ofiar. Tekst projektu wywołał masową krytyczną reakcję opinii publicznej, zwłaszcza w odniesieniu do definicji "przemocy domowej".

Premier się z tego wycofał, odsyłając tekst ustawy z powrotem do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Moim zdaniem, niestety, nie był wypadek przy pracy, ale kolejny sygnał tego, jak część osób w PiS-ie traktuje kobiety. Wolałbym, żeby oprócz tej decyzji pan premier ujawnił także, kto tę ustawę przygotował i żeby podziękował tej osobie za pracę w rządzie.

Z tego co pamiętam z mego doświadczenia pracy w rządzie, zanim rządowy projekt ustawy wszedł do Sejmu, był omawiany szczegółowo na tak zwanym komitecie stałym. Obecnie to pan Jacek Sasin kieruje komitetem stałym Rady Ministrów, dlatego spytałbym się jego, co się stało, że taki wadliwy, oburzający projekt ustawy parafował, a premier musiał interweniować. Wskazuje to na gigantyczny kłopot z koordynacją w rządzie.

Janusz Zemke

Warszawa,

3 stycznia 2019 r.

***

Czytaj całość »

GALERIA LAUREATÓW KONKURSÓW

Obraz 1245

FUNDACJA im. JERZEGO SZMAJDZIŃSKIEGO

Obraz 1294

Strona Komisji Europejskiej po polsku

* Funkcjonuje specjalna strona internetowa Komisji Europejskiej w języku polskim. Zapraszamy do korzystania z jej treści TUTAJ

Staże i wizyty naukowe
w Parlamencie Europejskim

Pragnąc wnieść swój wkład w rozwój edukacji europejskiej i szkolenie zawodowe oraz umożliwić obywatelom poznanie zasad funkcjonowania instytucji, Parlament Europejski oferuje różne rodzaje staży i „wizyt naukowych” w Sekretariacie Generalnym PE oraz w innych instytucjach europejskich.

Czytaj całość »

Kalendarz

18 Stycznia 2019
Piątek
Imieniny obchodzą: Krystna, Małgorzata i Piotr
Do końca roku zostało
347 dni.

Ostatnia aktualizacja

0

Aktualności

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Jaka jest prawda o bazach USA w Polsce?

8.06.2018  Na łamach "Expressu Bydgoskiego" i "Nowości" ukazał się tekst Szymona Spandowskiego pt. "Sny o polskiej potędze z amerykańskim wojskiem" dot. lokowania baz USA w Polsce. Przytaczane w internecie i innych mediach informacje o sposobach negocjowania warunków stacjonowania baz USA w Polsce – komentuje poseł Janusz Zemke.

"Nasz region doskonale się nadaje na bazę dla wojsk amerykańskich, jednak dywizja pancerna US Army, o którą zabiega
polski resort obrony, na pewno tu nie przyjedzie.

Ministerstwo Obrony Narodowej jest gotowe wyłożyć od półtora do dwóch miliardów dolarów na budowę stałej bazy dla dużej jednostki wojsk amerykańskich. Do dokumentu, który został przedstawiony Amerykanom, dotarli niedawno dziennikarze portalu Onet. Jak się okazuje, zaproszenie opracowane jeszcze w czasach, gdy resortem kierował Antoni Macierewicz nie było konsultowane nie tylko z Kwaterą Główną NATO, ale również z polskim rządem. Jak informuje Onet, trafiło ono do instytucji rządowych w Stanach Zjednoczonych, Kongresu oraz czołowych amerykańskich think tanków.

Wielka jednostka US Army, najlepiej dywizja pancerna, miałaby zdaniem autorów projektu rozgościć się na Pomorzu i Kujawach, w rejonie Bydgoszczy, Torunia oraz Inowrocławia. Najwyraźniej jest to jedyny dobry punkt tej koncepcji, nasz region rzeczywiście bardzo dobrze się do tego nadaje. Mamy potrzebną infrastrukturę - poligon, lotniska, centrum logistyczne, w Bydgoszczy działa Centrum Szkoleniowe NATO, na wysokim poziomie stoi również wojskowa opieka medyczna. Te atuty zresztą autorzy - jak się okazało jawnego dokumentu - podkreślili, przy okazji podając zresztą na tacy informacje, do których dostęp powinien być jednak ograniczony.

Tak się nie robi

- To bardzo nieprofesjonalne i wręcz niewiarygodne. Wiem co mówię, bo kilka lat przecież w Ministerstwie Obrony Narodowej przepracowałem, odpowiadając m.in. za kontakty międzynarodowe - ocenia europoseł Janusz Zemke (SLD), były wiceminister obrony.
Sam pomysł, aby dążyć do zwiększenia obecności wojsk amerykańskich w Polsce bydgoski polityk uważa za słuszny. NATO składa się w tej chwili z 29 państw, jednak 75 procent potencjału wojskowego paktu stanowią siły amerykańskie. Kontyngent wojsk lądowych USA w Europie tworzą obecnie trzy brygady: dwie ulokowane na stałe i jedna rotacyjna. Trzy brygady odpowiadają liczebnością jednej dywizji, czy można zatem mieć nadzieję, że sojusznicy zza oceanu zwiększą swoje siły lądowe na starym kontynencie o sto procent, aby umieścić na Kujawach i Pomorzu jednostkę złożoną z kilkunastu tysięcy żołnierzy z rodzinami oraz kilku tysięcy pojazdów?

- Moim zdaniem nie ma na to żadnych szans - mówi Janusz Zemke. - Uważam, że zapędy MON są całkowicie oderwane od realiów. Choćby dlatego, że Amerykanie w ostatnich latach bardzo wyraźnie zmienili swoją strategię. Najważniejszym terenem dla ich bezpieczeństwa narodowego i globalnego jest teraz Azja. Europa przestała być dla nich podstawowym terenem aktywności wojskowej, jakim była w czasach zimnej wojny, czy jeszcze 30 lat temu.
Pentagon kieruje swoją uwagę głównie w stronę Chin, na Europę natomiast amerykańscy politycy spoglądają dość krytycznym wzrokiem.

- Uparcie powtarzają, że Europejczycy sami powinni wziąć odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo - dodaje Janusz Zemke. - Nie godzą się na to, aby 300 milionów amerykańskich podatników zapewniało bezpieczny sen ponad 500 milionom mieszkańców starego kontynentu. Stany Zjednoczone wydają na wojsko 3,4 procenta Produktu Krajowego Brutto, Europa inwestuje w sumie 1,3 procenta PKB, chociaż mamy kraje, jak na przykład Węgry, które nie wydają na ten cel nawet jednego procenta.
Podczas dyskusji jaka się rozpętała wokół upublicznionego dokumentu MON pojawiły się głosy o tym, że pomysł ze sprowadzeniem amerykańskiej dywizji do Polski, jest desperacką próbą ulokowania na naszych ziemiach nowoczesnego uzbrojenia. Sami z modernizacją armii mamy problemy, brakuje nam na to pieniędzy, więc zaprośmy najlepszych i najlepiej wyposażonych.

Problem w chaosie

- W tym roku Polska ma wydać na wojsko 41 miliardów złotych, w przyszłym o pięć miliardów więcej. To wcale nie jest mało - mówi Janusz Zemke. - Moim zdaniem głównym problemem polskiej armii nie jest brak pieniędzy, ale chaos i brak konsekwencji. Każda nowa ekipa polityczna zaczyna modernizację armii od początku, uznając, że wszystko co zrobili poprzednicy jest do niczego. Przykład? Proszę bardzo. W Inowrocławiu mamy największe w kraju skupisko śmigłowców bojowych. Od wielu lat mamy ciągłe zapowiedzi i ciągłe zmiany decyzji dotyczące nowych maszyn. Ostatnia jest taka, że będziemy remontowali stare śmigłowce rosyjskie. Polskie wojsko ma w tej chwili 14 programów modernizacyjnych. Tak naprawdę realizowane są tylko dwa.

Wojska amerykańskie, choć nie na stałe, są w Polsce obecne. Wchodzą w skład m.in. Wielonarodowej Grupy Batalionowej w Orzyszu, oddziały pancerne stacjonują także w Bolesławcu, Świętoszowie, Żaganiu i Skwierzynie, a lotnictwo w Powidzu. Stany Zjednoczone nie mają zamiaru przerzucać przez ocean całych dywizji, jednak mniejsze oddziały owszem. Na wspólne ćwiczenia z europejskimi sojusznikami rezerwują po kilka miliardów dolarów rocznie. Jak to wygląda, mieliśmy już okazję zobaczyć. W czerwcu 2016 roku dwa tysiące elitarnych amerykańskich żołnierzy ze słynnej 82 Dywizji Powietrznodesantowej wsiadło do samolotów w swojej bazie w Fort Bragg w Karolinie Północnej. Po dziesięciu godzinach lotu spadochroniarze wylądowali wraz ze sprzętem na toruńskim poligonie, aby później przećwiczyć między innymi zdobywanie mostu na Wiśle.

- Powinniśmy więcej zainwestować w infrastrukturę, która w razie czego byłaby zdolna przyjmować większe siły: w lotniska, porty morskie, magazyny wojskowe, bazy paliwowe - wylicza Janusz Zemke. - Szczególnie pod tym ostatnim względem wyglądamy słabo. Jeżeli w jakiejś awaryjnej sytuacji mamy liczyć na wsparcie Stanów Zjednoczonych czy innych państw, powinniśmy być na to przygotowani. To ma sens. Zapraszanie do Polski amerykańskiej dywizji pancernej to są mrzonki.

Odzew za granicą

Konsekwencje tego niekonsultowanego kroku mogą być już jednak poważne. Polski pomysł skomentował niedawno na łamach brukselskiego „Politico” generał Ben Hodges. Emerytowany wojskowy w latach 2014 - 2017 był dowódcą amerykańskich wojsk stacjonujących w Europie. Generał wspomniał, że ulokowanie stałej bazy US Army w Polsce doprowadzi do pogłębienia kryzysu w kontaktach z Rosją, która jednak sama dolewa oliwy do ognia. Wojskowy zwrócił uwagę przede wszystkim na to, że polska inicjatywa godzi w jedność Paktu Północnoatlantyckiego, najbardziej skutecznego sojuszu wojskowego w historii.

- Również się z tym problemem w Brukseli zetknąłem - mówi Janusz Zemke. - Pojawiły się głosy oburzenia, że Polska nie konsultowała z Kwaterą Główną. Nie ma zgody na to, aby każde z 29 państw członkowskich NATO uprawiało pod tym względem własną politykę."

8 czerwca 2018 r.