Wydruk pochodzi ze strony: http://zemke.pl/aktualnosci/_news/1/232/46/opinie__j__zemke_o_prezyd.html

Opinie: J. Zemke o prezydencie i szefowej dyplomacji UE

- Europejskie media krytykują nowo wybranego prezydenta UE, belgijskiego premiera Van Rompuy oraz szefową dyplomacji, Brytyjkę Catherin Ashton. Piszą, że to „państwo Nikt"...
 


- To krzywdząca opinia. Z równym powodzeniem można by tak napisać o szefie Parlamentu Europejskiego Jerzym Buzku, szerzej przecież nieznanym w Europie. Ostatnie wybory czołowych postaci Unii pokazują sensowną, moim zdaniem, politykę personalną wspólnoty. Na szefów najważniejszych instytucji nie wybiera się silnych czy apodyktycznych przywódców wielkich państw, lecz sprawnych polityków. I co najważniejsze - zdolnych do kompromisów. Ta umiejętność w gronie 27 państw jest fundamentalna, inaczej nie byłoby mowy o współpracy.

- Komentatorzy polityczni obawiają się, że zarówno Van Rompuy, jak i Catherine Ashton będą marionetkami w rękach unijnych mocarst – trzeba się tego obawiać?
- Moim zdaniem - nie. Proszę sobie wyobrazić, że na te stanowiska zostaliby wybrani przedstawiciele największych państw UE - to byłby dopiero powód do narzekań. Należało więc znaleźć sposób na równowagę między wielkimi krajami a małymi, między chadekami a socjaldemokratami, wreszcie między mężczyznami a kobietami.

- Sądzi pan, że to się udało?
- Tak, nowe państwa UE, głównie z naszej części Europy, mają swojego szefa Parlamentu Europejskiego - Jerzego Buzka. Państwa południowe – np. Hiszpania, Portugalia czy Włochy - szefa Komisji Europejskiej - Jose Manuela Baroso, o którym też mówiono, że nie jest wyrazistym i dynamicznym człowiekiem. Z kolei prezydent UE pochodzi z małego kraju – trudno tu więc mówić o dominacji Berlina, Paryża czy Londynu. A czy to nowe unijne przywództwo okaże się równorzędnym partnerem wobec światowych mocarstw - USA czy Chin - pokaże czas.

(W “Gazecie Pomorskiej”, 21 listopada 2009 r., rozmawiał Jacek Deptuła)